5 tysięcy strażaków walczy z pożarami na Syberii

Na Syberii płonie ponad 37 tysięcy hektarów lasów. W okolicach Krasnojarska i Irkucka ogłoszono stan alarmowy.
Według wyliczeń ekspertów - w tym roku liczba pożarów już jest dwukrotnie większa niż miało to miejsce rok temu. W 2010 roku Rosjanie zmagali się z wielkimi pożarami przez kilka miesięcy. Spłonęło wiele wsi, a Moskwę przez kilka tygodni spowijał dym z tlących się podmiejskich torfowisk.

"Stan sytuacji nadzwyczajnej"

W tym roku o pierwszych zarzewiach ognia rosyjskie media informowały już w styczniu. Płonęły lasy w okolicach Bajkału i na Dalekim Wschodzie. Obecnie najtrudniejsza sytuacja jest na terytorium Syberyjskiego Okręgu Federalnego. W Kraju Krasnojarskim i obwodzie Irkuckim obowiązuje tak zwany "stan sytuacji nadzwyczajnej". Strażacy naliczyli aż 206 punktów, z których rozprzestrzenia się ogień.

Na Syberię przerzucono niemal 80 procent ciężkiego sprzętu gaśniczego, w tym: samoloty, śmigłowce i pociągi ratownicze. Przy walce z żywiołem uczestniczy 5 tysięcy strażaków. Tego typu komunikaty stały się stałym punktem serwisów informacyjnych w rosyjskich stacjach radiowych i telewizyjnych. Eksperci przestrzegają przed popadaniem w rutynę i lekceważeniem ognia.

DOSTĘP PREMIUM