Kolejny atak hakerów. Tym razem na stronę CIA

Grupa hakerów, która ?złamała? stronę internetową amerykańskiego senatu, przyznała się wczoraj do przeprowadzenia kolejnego ataku - tym razem na witrynę CIA. Strona Agencji była niedostępna w późnych godzinach wieczornych.
Do ataku przyznała się grupa hakerów Lulz Security. Na swoim koncie na portalu społecznościowym Tweeter zakomunikowali: "Tango down - CIA.gov". Problemy z wejściem na stronę Agencji trwały kilka godzin.

Hakerzy zaatakowali jednak strony powszechnie dostępne dla opinii publicznej, które nie zawierały żadnych utajnionych danych. Akcja nie wpłynęła więc na działania CIA. Rzeczniczka Agencji przyznała, że pracownicy teraz sprawdzają wszystkie raporty wejść na witrynę. Trudno także stwierdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z atakiem hakerów - pomimo iż przyznali się do działania, strona mogła po prostu "upaść" ze względu na zbyt dużą liczbę użytkowników.

Jeżeli jednak odpowiedzialność za awarię strony ponoszą hakerzy, to "popełnili największy błąd w swoim życiu" - ocenia ekspert od zabezpieczeń Graham Cluley. W korespondencji z HuffingtonPost stwierdził, że CIA nie pozostawi takiej zmazy na swoim honorze bez odpowiedzi.

Grupa Lulz ma na swoim koncie udane ataki m.in. na systemy Sony i Nintendo, a także telewizji PBS oraz witrynę amerykańskiego senatu. Po tej ostatniej akcji podkreślali, że chodziło im tylko o to, aby "pomóc rządowi w naprawieniu ich spraw". Mottem grupy jest: "Śmiejemy się z waszych zabezpieczeń od 2011 roku".

DOSTĘP PREMIUM