Chavez przyznał, że miał guza złośliwego

Prezydent Wenezueli Hugo Chavez przyznał, że przeszedł na Kubie operację usunięcia guza złośliwego. Przez ostatnie trzy tygodnie władze w Caracas utrzymywały, że miał usunięty ropień w obrębie miednicy. O tym, że może mieć raka pisały hiszpańskojęzyczne media w USA
Oficjalnie podawano, że prezydent Wenezueli został odwieziony do szpitala po tym, jak poczuł silny ból w okolicach brzucha. Doszło do tego podczas spotkania z przywódcą Kuby Fidelem Castro trzy tygodnie temu. Przez ten czas stan zdrowia Chaveza wywoływał liczne spekulacje. Ostatniej nocy wenezuelska telewizja nadała jego wystąpienie, w którym podkreślił, że czuje się dobrze i zamierza wyzdrowieć.

- Błędem było że się zaniedbałem - powiedział Chavez i dodał, że w czasie oficjalnej wizyty w Hawanie były prezydent Fidel Castro sugerował mu, że wygląda słabo. Prezydent Wenezueli zapewnił, że stan jego zdrowia stopniowo się poprawia i że otrzymał odpowiednie leczenie, które pozwoli mu na powrót do zdrowia. - Doceniam wszelkie przejawy solidarności jakie otrzymałem od obywateli Wenezueli i innych naszych braci - powiedział Chavez.

Komentatorzy podkreślają, że prezydent wyglądał na chorego - miał słaby głos i było widać, że sporo schudł. Nie powiedział kiedy wróci z Kuby, ale - jak donoszą media w Caracas - jego rodacy liczą, że będzie w Wenezueli we wtorek, gdy kraj będzie świętował 200 lat niepodległości.

DOSTĘP PREMIUM