Pierwszy przywódca Białorusi zatrzymany na granicy. Odebrano mu paszport

Stanisław Szuszkiewicz, pierwszy przywódca niepodległej Białorusi, został zatrzymany na białorusko-litewskiej granicy. Straż graniczna zabrała mu paszport.
Szuszkiewicz wracał pociągiem z Wilna, gdzie brał udział w międzynarodowej konferencji Wspólnoty Demokracji. W stolicy Litwy była też m. in. amerykańska sekretarz stanu, Hillary Clinton, która wezwała władze w Mińsku do uwolnienia więźniów politycznych.

- Nikt nam nie tłumaczy, dlaczego nas zatrzymano - opowiada Szuszkiewicz. - Pogranicznicy mówią tylko, że dostali taki rozkaz, i że kierownictwo nam wszystko wyjaśni - dodaje. Ale póki co kierownictwo się z nim nie kontaktowało. - To jest niezgodne z białoruskim prawem - denerwuje się.

Jak wrócimy do Mińska?

Razem z Szuszkiewiczem straż graniczna odebrała paszporty dwunastu białoruskim studentom. Do incydentu doszło ok. godz. 20 polskiego czasu - Nie wiem, jak wrócimy do Mińska, bo pociąg już odjechał - mówi Szuszkiewicz. Podejrzewa, aż do rana nic się w tej sprawie nie wyjaśni.

76-letni Szuszkiewicz odegrał znaczącą rolę w likwidacji ZSRR. Jako przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi, razem z Borysem Jelcynem i Leonidem Krawczukiem 8 grudnia 1991 r. sygnował tzw. umowę białowieską, która oficjalnie zakończyła istnienie ZSRR. Obecnie były lider otwarcie krytykuje rządy Aleksandra Łukaszenki.

Jutro na Białorusi Dzień Niepodległości. Młodzi ludzie, którzy od początku czerwca organizują antyreżimowe, milczące protesty planują akcje również na jutro. Wzywają ludzi, by podeszli jak najbliżej mównicy i zaczęli klaskać, gdy Łukaszenka zacznie przemawiać. W ten sposób chcą pokazać swój sprzeciw.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny