Tabloid włamał się do poczty głosowej zaginionej. Rodzina myślała, że żyje

Brytyjski tabloid, "News of the World", znów na celowniku za nielegalne podsłuchy. Tym razem wyszło na jaw, że tygodnik niedługo po zaginięciu 13-letniej Milly Dowler nie tylko włamał się do jej poczty głosowej, ale także kasował jej wiadomości. Tym samym doprowadził policję i rodzinę do przekonania, że dziewczynka najprawdopodobniej żyje - ustalił "The Guardian".
Milly Dowler zaginęła 21 marca 2002 kiedy wracała do swojego domu w Walton-on-Thames w Surrey. Miała wtedy 13 lat.

Mimo rozwiązania zagadki zniknięcia dziewczynki - pod koniec czerwca sąd skazał Leviego Bellfielda na dożywocie za zamordowanie nastolatki - policja nadal bada okoliczności śledztwa. Scotland Yardu dotarł ostatnio do nowych dowodów - donosi brytyjski dziennik "The Guardian".

W domu Glenna Mulcaire'a - "prywatnego detektywa", aresztowanego za zakładanie nielegalnych podsłuchów na zlecenie należącego do Ruperta Murdocha "News of the World" - wśród 11 tys. stron notatek znaleźli dowody na to, że na podsłuchu tygodnika były poczty głosowe Milly i innych członków jej rodziny.

Wpierw ich podsłuchiwali, potem poprosili o wywiad

Z notatek i wcześniejszych ustaleń policji wynika m.in., że dzięki Mulcaire'owi dziennikarze nie tylko odsłuchiwali wiadomości z poczty głosowej dziewczynki, ale także w pierwszych dniach po jej zniknięciu skasowali część z nich, aby zrobić miejsce na nowe - skrzynka szybko się zapełniała od wiadomości zostawianych przez zdesperowanych krewnych i przyjaciół.

Tym samym zmylili policjantów i rodzinę Milly, doprowadzając ich do wniosku, że z telefonu być może korzysta ciągle sama nastolatka. Scotland Yard do tej pory nie wie, czy wśród bezmyślnie skasowanych wiadomości, nie krył się jakiś dowód w sprawie dziewczynki.

Jakby tego było mało, tabloid przeprowadził potem serię wywiadów z najbliższymi Milly, w których opowiadali oni o tym, jaką nadzieją natchnęły ich najnowsze doniesienia policji, że ktoś - być może sama zaginiona - korzysta z jej poczty głosowej.

Rodzina postara się o odszkodowanie

Prawnik rodziny Dowlerów wydał dziś oświadczenie, w którym nazwał postępowanie tytułu "obrzydliwym". Zapowiedział również w rozmowie z BBC, że bliscy Milly będą starali się o odszkodowanie od "News of the World" za utrudnianie policji odnalezienie dziewczynki i straty moralne.

Odpowiedzialnością najprawdopodobniej obciążona zostanie ówczesna redaktorka tytułu, Rebekah Brooks, która obecnie jest główną dyrektorką wydawnictwa Ruperta Murdocha na Wielką Brytanię. Sprawą zajmuje się w tej chwili Scotland Yard.

Afera podsłuchowa wokół "News of the World"

To kolejna część skandalu podsłuchowego wokół "News of the World". Afera wybuchła pod koniec zeszłego roku, gdy "New York Times" napisał, że Andy Coulson, były redaktor naczelny tabloidu, żądał od podwładnych zdobywania informacji "za wszelką cenę" - nawet łamania prawa. Sean Hoare, były reporter "News of the World", oznajmił w rozmowie z "New York Timesem": "Coulson osobiście zachęcał mnie do nielegalnego pozyskiwania informacji". Dodał, że praktyka ta była w redakcji powszechna.

Po tej deklaracji w Wielkiej Brytanii wybuchła polityczna i medialna burza. Według BBC, "Guardiana" i "New York Timesa" specjalizujący się w skandalizujących historiach zdrad małżeńskich, przemocy domowej, orgii seksualnych i korupcji na szczytach władzy tabloid przez lata pozyskiwał ekskluzywne materiały, włamując się do wiadomości SMS i poczty głosowej telefonów komórkowych polityków i znanych publicznych osobistości. Po rewelacjach Hoare'a brytyjski parlament powołał specjalny zespół do zbadania sprawy pod kierownictwem posła Partii Pracy Keitha Vaza.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM