Kradzież stulecia w Hiszpanii. Zniknął Kodeks Kalikstyński

Kradzież stulecia - tak nazwano w Hiszpanii rabunek 5-tomowego XII-wiecznego Kodeksu Kalikstyńskiego. Zabytek nie był ubezpieczony.
Był przechowywany w sejfie katedry w Santiago de Compostella i jest najstarszym opisem szlaku św. Jakuba wiodącego z Francji do Santiago. Okazało się jednak, że bezcenne dzieło nie było ubezpieczone i żadna z zainstalowanych w katedrze kamer nie celowała w sejf, w którym było przechowywane. Kodeks zniknął bez śladu. Po raz ostatni księgi widziano tydzień temu, dlatego trudno podać dokładną datę kradzieży.

Kodeks był przechowywany w sejfie. Zamki w nim nie zostały wyłamane. Dostęp do sejfu miały trzy osoby, ale podobno zdarzało się, że zostawiały klucz w zamku. Do tego żadna z pięciu kamer zainstalowanych w nawie, w której stał sejf, nie była skierowana w jego stronę.

Zdaniem policji, rabunku dokonali zawodowcy na zamówienie kolekcjonera, bo z sejfu nie zginęła żadna inna cenna księga. - Kolekcjoner cieszy się z posiadania przedmiotu. Nie musi chwalić się nim. Dlatego policję czeka trudne zadanie - wyjaśnia historyk sztuki. Wartość Kodeksu jest trudna do oszacowania. Wiadomo, że kiedy chciano go wystawić w Madrycie, firma ubezpieczająca zażądała ponad pół miliarda euro.

DOSTĘP PREMIUM