"Był pijany. Chciał ich przegonić" Nowe informacje o śmierci polskich podróżników

- Gdy oni zwijali obozowisko, wrócił do chałupy po strzelbę i chwilę potem zaczął z niej strzelać do kajakarzy - to relacja Tomasza Surdla, który w Peru szukał zaginionych polskich podróżników. Peruwiańska policja zatrzymała pierwszych podejrzanych w sprawie zabójstwa.
Jarosław Frąckiewicz i jego żona Celina Mróz zostali zamordowani najprawdopodobniej 27 maja. Dzień po ostatnim kontakcie z Polską. Na stronie Facebooka, poświęconej poszukiwaniu podróżników, Tomasz Surdel, który na miejscu koordynował przebieg akcji poszukiwawczej, relacjonuje, że policja zatrzymała trzech podejrzanych: - Prawdopodobnie nie są bezpośrednimi sprawcami, ale świadkami. I przy okazji członkami rodziny sprawców, bo osada, w której doszło do tragedii, jest bardzo mała i zamieszkana przez jedną dużą rodzinę napisał.

Rzeczy znajdowały się w kilku chałupach

Według Surdla wypadki potoczyły się następująco: "W piątek, 27 maja, 29-letni Freddy Ruiz Garcia odkrył wieczorem, że w zaroślach niedaleko jego chałupy Celina i Jarek rozbili namiot. Był pijany, poszedł ich przegonić. Gdy oni zwijali obozowisko, wrócił do chałupy po strzelbę i chwilę potem zaczął z niej strzelać do kajakarzy. Zbiegli się krewni. Zabójca wraz z kuzynem wrzucili zwłoki Polaków do rzeki. Kajak też zatopiono, część rzeczy wyrzucono do wody, inne mieszkańcy wioski rozdzielili między siebie. To, co policja znalazła, znajdowało się w kilku chałupach".

Pishtacos-gringos

Tomasz Surdel mówi, że grupa poszukiwawcza zwróciła się do słuchaczy lokalnych rozgłośni o pomoc. - Telefony rzeczywiście się rozdzwoniły - relacjonuje - Jeden ze sterników łódek, które pływają po Ukajali między Pucallpa i Atalaya, zgłosił się do nas mówiąc, że w wioskach wzdłuż rzeki mówi się, że jakiś miesiąc temu Indianie zabili dwójkę pishtacos-gringos. Pishtaco to określenie na białego, który - według wciąż żywej w tym regionie legendy - skrada się do wiosek, aby zabijać Indian.

Ktoś zgłosił się też z podobną informacją do policji w Pucallpa. Na tyle wiarygodną i precyzyjną, że w czwartek wieczorem z Pucallpy do Atalaya przyleciał policyjnym samolotem oddział "zielonych szwadronów", specjalnych jednostek policji wyszkolonych do walki w dżungli. (...) Następnego dnia wrócili z podejrzanymi i workiem rzeczy należących do polskiego małżeństwa.

Czego boją się Ashaninkas?

- Legenda jest bardzo silnie zakorzeniona. To bardzo mocny motyw zbrodni - mówi Radiu TOK FM Jacek Klisowski, mieszkający od kilkunastu lat w Peru. - Czytając ich blog, zbierając informacje na miejscu, doszło do całej serii niedociągnięć z ich strony - dodaje.

Przypomina, że Amazonia jest niebezpiecznym miejscem dla turystów, jeśli nie zna się miejscowych zwyczajów. Przed wejściem do wioski trzeba przedstawić się władzom osady i poprosić o pozwolenie, a tego w przypadku polskich turystów najpewniej nie było.

Do ataków na białych, oskarżanych o "porwania" dochodziło już w regionie. Ofiarami tej legendy byli już też Polacy. W 2002 roku w Boliwii grupa pijanych tubylców zaatakowała z tego powodu dwoje Polaków. Młody mężczyzna został zabity, kobiecie cudem udało się przeżyć. Winni zbrodni zostali osądzeni i skazani na wieloletnie więzienie.

DOSTĘP PREMIUM