Peru: Indianie schwytali głównego podejrzanego o zabójstwo polskich podróżników

Indianie wytropili i schwytali głównego podejrzanego o zabójstwo dwójki polskich podróżników, którzy zginęli pod koniec maja w Peru - poinformował w TVN24 Tomasz Surdel, koordynator poszukiwań dwojga Polaków w Peru. Wcześniej jeden z trójki aresztowanych wczoraj mężczyzn przyznał się do współudziału w zabójstwie. Wznowione mają też zostać poszukiwania ciał Jarosława Frąckiewicza i Celiny Mróz.
Wcześniej policja zatrzymała trzech innych świadków ze społeczności Asháninka. Niewykluczone, że wśród nich są osoby, które pomagały pozbyć się zwłok zabitych Polaków - twierdzi w rozmowie z TOK FM Rafał Sobczak z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Indianie związali schwytanego mężczyznę i wezwali policję.



Wcześniej w niedzielę peruwiańska policja poinformowała, że jeden z trzech świadków, którzy zostali zatrzymani w związku z morderstwem polskich kajakarzy, przyznał się do udziału w zabójstwie.

Według informacji TOK FM ze względu na sposób, w jaki Polacy zostali zabici, szansę na odnalezienie ciał są znikome. Dodatkowym problemem są warunki naturalne na miejscu - wskazuje Rafał Sobczak. Nie wiadomo, jak długo może to potrwać.

Indiańskiej społeczności Asháninka zależy na wyjaśnieniu tej zbrodni. Także dlatego, że właśnie dzięki polskiej pomocy rozwojowej wielu z nich udało się wyrobić dokumenty identyfikacyjne czy akty urodzenia. Bez których nie mogliby normalnie funkcjonować w Peru.



O morderstwie pary kajakarzy z Trójmiasta jako pierwsze poinformowało w sobotę TOK FM. Jak ustalił nasz reporter zostali zabicie w poblizu swojego obozowiska nad brzegiem jednej z odnóg rzeki Ukajali. Prawdopodobnym motywem jest krążąca wśród Indian legenda o tym, że biali porywają ich dzieci.

Tragedia polskich podróżników

Jarosław Frąckiewicz był filozofem, emerytowanym wykładowcą Politechniki Gdańskiej, a jego żona Celina Mróz - emerytowanym inżynierem budownictwa wodnego. Oboje byli doświadczonymi kajakarzami z dwudziestoletnim stażem. Razem przepłynęli rzeki m.in. w Egipcie, Indiach, Turcji, Kanadzie, Hiszpanii i Portugalii.

W Peru Frąckiewicz i Mróz planowali popłynąć składanym kajakiem rzeką Urubambą - dopływem Ukajali. 26 maja ostatni raz kontaktowali się z Polską. Kilka dni później zostali zamordowani, prawdopodobnie przez Indian ze szczepu Ashaninkas. Ich zwłoki Indianie wrzucili do rzeki. Według Tomasza Surdla, który koordynował w Peru akcję poszukiwania dwójki kajakarzy, zabójca mógł być pijany, możliwe, że chciał przegonić Polaków. Gdy oni zwijali obozowisko, wrócił jednak do swojej chaty po strzelbę i chwilę potem zaczął z niej strzelać do kajakarzy.

Legenda o białych porywaczach i groźna partyzantka

Powodem mordu mogła być legenda o rzekomo grasujących po okolicy "białych" - porywaczach Indian.

Do ataków na białych, oskarżanych o "porwania", dochodziło już w regionie. Ofiarami tej legendy padli już także Polacy. W 2002 roku w Boliwii grupa pijanych tubylców zaatakowała dwoje Polaków. Młody mężczyzna został zabity, kobieta cudem przeżyła. Winni zbrodni zostali osądzeni i skazani na wieloletnie więzienie.

Wywodzenia motywu zbrodni z legendy o białych porywaczach nie należy lekceważyć - Indianie Ashaninkas traktują ją poważnie. Ashaninkas, choć są otwarci na kontakty z cywilizacją i w większości prezentują przyjazne nastawienie wobec turystów, wciąż także uzbrojeni patrolują swoje osady. Obawiają się ataków handlarzy narkotyków ze partyzantki Świetlisty Szlak, która w przeszłości porywała młodych mężczyzn i chłopców Ashaninkas. Członkowie partyzantki wcielali ich do swoich grup i wykorzystywali jako przewodników po dżungli.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM