Polski ksiądz o nielegalnej ekshumacji dziecka: "Zrobiłem to dla dobra jego rodziny"

W Worcester ruszył proces o nielegalną ekshumację zwłok polskiego 14-latka. Oskarżony Marianin, ks. Wojciech Jasiński, twierdzi że działał w imię dobra rodziny chłopca, którego pierwotnie pochowano w niepoświęconej ziemi - poinformował adwokat duchownego.
W lutym tego roku brytyjska prokuratura oskarżyła polskiego kapłana o wykopanie i przeniesienie bez zgody władz zwłok zmarłego w 1944 roku Witolda Orłowskiego. Niecodziennego przestępstwa miał dopuścić się ks. Wojciech Jasiński, członek Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP, do niedawna rezydujący w Wielkiej Brytanii.

Ciało ekshumowano z kilkudziesięcioletniej mogiły na terenie należącym do Klasztoru Św. Rafała w Lower Bullingham, w hrabstwie Herefordshire i pochowano w październiku 2009 roku w grobie matki chłopca na cmentarzu Fair Mile w Henley on Thames, w Oxfordshire.

"Wszystko, co zrobił, zrobił dla dobra rodziny"

Ks. Jasiński przez wiele lat pełnił funkcję przełożonego Zgromadzenia, jednak po kontrowersyjnej sprzedaży wielomilionowej posiadłości Fawley Court w prywatne ręce przeniósł się na stałe do Rzymu. Obecnie pracuje jako misjonarz na Ukrainie.

Przed Sądem Koronnym w Worcerster pojawił się osobiście. Mimo, że nie złożył jeszcze oficjalnego oświadczenia w kwestii winny, o jego stanowisku poinformował adwokat Andrew Davidson. - Mój klient mocno zaprzecza, jakoby kierowały nim chore motywy. Wszystko, co zrobił, zrobił dla dobra rodziny. To, czego dokonał, w jego mniemaniu, było właściwe. Chłopiec był pochowany w niepoświęconej ziemi - wyjaśnił.

"To nie jest zwykłe przestępstwo"

Jak informuje lokalna gazeta Henley Standard w takiej sytuacji prokurator James Dunstan zdecydował się wnieść o odroczenie sprawy. - To nie jest zwykłe przestępstwo. Nazywając rzeczy po imieniu, chodzi o usunięcie ciała z grobu - tłumaczył.

- Chcielibyśmy (oskarżenie) mieć więcej czasu, aby zastanowić się, czy ta sprawa jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej i rozważyć formę i kształt naszych argumentów - dodał. Sędzia Christopher Plunkett przychylił się do prośby prokuratury i wyznaczył kolejną rozprawę na 29 lipca.

Niezwykła historia Witka Orłowskiego

14-letni Witold Orłowski zmarł w 1944 roku w Meksyku. Chłopiec miał umrzeć niedługo po tym jak ofiarował Bogu swoje życie w zamian za ocalenie śmiertelnie chorego polskiego misjonarza ks. Józefa Jarzębowskiego.

W 1953 roku matka chłopca, Zofia, przeniosła się razem z cudownie ocalonym duchownym do Herefordshire. Nie chcąc pozostawić ciała syna, przemyciła je do Wielkiej Brytanii schowane w metalowej skrzyni. Chłopiec został pochowany na terenie klasztoru, w którym zamieszkał ojciec Jarzębowski.

Wkrótce Zofia Orłowska objęła posadę nauczycielki w szkole dla polskich chłopców powstałej w posiadłości Fawely Court. Zmarła w 1995 roku, w wieku 90 lat. Pochowano ja na pobliskim cmentarzu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM