Trwa wyciąganie ciał z wraku "Bułgarii". Odnaleziono zwłoki kapitana

Rosja obchodzi dziś dzień żałoby po tragicznym wypadku statku wycieczkowego na rzece Wołga w Tatarstanie. Nurkowie wciąż wyciągają ciała ofiar, które zostały uwięzione we wraku, 20 metrów pod powierzchnią wody.
Flagi w całym kraju zostały ściągnięte do połowy masztów, a telewizja i radio nie grają piosenek. Mieszkańcy Kazania przynoszą na nadbrzeżne bulwary kwiaty i świece w hołdzie ofiarom katastrofy i rzucają kwiaty do rzeki.

Makabryczna operacja wydobywania zwłok

W nocy nurkowie potwierdzili najstraszniejsze przypuszczenia, gdy udało im się dotrzeć do sali muzycznej, gdzie w momencie wypadku odbywał się bal dla dzieci. Znaleźli tam ciała pasażerów.

Dziś wyciągnięto zwłoki ponad 70 ofiar katastrofy, m.in. kapitana statku. To makabryczna operacja - by wyciągnąć napuchnięte zwłoki uwięzione 20 metrów pod wodą, nurkowie muszą przymocować je do kamizelek ratunkowych.

Służby poinformowały, że niektóre ciała uda się wydobyć dopiero po podniesieniu "Bułgarii" z dna rzeki. Ta operacja, w której mają uczestniczyć dwa dźwigi, planowana jest na sobotę.

Ile osób było na statku? To wciąż zagadka

Z przepełnionej "Bułgarii" udało się uratować tylko 79 osób. Reszta pasażerów i załogi zginęła. Nie wiadomo dokładnie ile ciał znajduje się wewnątrz wraku. Według najnowszych informacji na statku płynęło 205 osób. Statek był przystosowany do przewozu 140 osób. Oznacza to, że w katastrofie "Bułgarii" śmierć poniosło ponad 120 osób. Ofiar może być jednak więcej, ponieważ niektórzy mogli dostać się na pokład bez biletu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM