Putin: Do katastrofy "Bułgarii" doprowadziły nieodpowiedzialność i chciwość

Władimir Putin, premier Rosji, złożył dziś niezapowiedzianą wizytę w Kazaniu - mieście, do którego zmierzał w niedzielę statek "Bułgaria", zanim nie doszło do jego tragicznego zatonięcia. - Jak mogło do tego dojść? - ubolewał premier.
Rosyjski premier mówił w Kazaniu, że do katastrofy "Bułgarii" doprowadziły "chciwość" i "nieodpowiedzialność". - Tyle ofiar, zginęło tyle dzieci - powiedział w pewnym momencie swojej niespodziewanej wizyty Władimir Putin.

"Kto wydał zgodę?"

- Jak to jest, że firma, która nie ma licencji, może działać? Jak były sprzedawane bilety w porcie? Kto dał na to zgodę? Jak oni opuścili port, jak port mógł zawrzeć umowę z tą firmą, która nie ma żadnego zezwolenia na prowadzoną działalność. Gdzie był "Rostransnadzor" i inne resorty - pytał retorycznie premier.

- To straszne, że musimy płacić tak wysoką cenę za taką nieodpowiedzialność, taką niedbałość i taką chciwość - mówił były prezydent Rosji.

Ze statku wydobyto już 113 ciał

W wyniku tragicznego zatonięcia statku wycieczkowego w wyniku silnego sztormu na Wołdze zginąć mogło nawet 129 osób. Według ostatniego bilansu rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, ze statku wydobyto 113 ciał, w tym 27 dzieci. Według różnych źródeł na dwupokładowym statku znajdowało się od 192 do 209 ludzi. Statek tymczasem był przystosowany do przewozu 140 osób.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM