Walczą w imieniu milionów. O prawo i szacunek. Gang kobiet w różowych sari to w Indiach potęga

Gulabi Gang ma strukturę typowej szajki. Twardy lider, hierarchia i własne normy. To, co go wyróżnia, to zacna idea i członkostwo kobiet. I róż - kolor sari, jakie zakładają. Prezentowany w Tokfm.pl film ?Różowy Gang? opowiadał o liderce grupy - Sampat Pal. Ale gang to tysiące kobiet walczących z męską dominacją w uwięzionym w sidłach kast indyjskim społeczeństwie.
Unosząc swój lathi (kij) wysoko w powietrze i poprawiając pąsowe sari, Sampat Pal toruje sobie drogę przez dziurawą, błotnistą ulicę prowadzącą do biura komisarza policji w Banda w północnoindyjskim stanie Uttar Pradesz. Nagle zaczyna głośno śpiewać jedną z wielu pieśni, które skomponowała w rodzimym języku bundeli. Śpiew ma nie tylko podnieść na duchu jej ubogie, niepiśmienne towarzyszki, ale też zasiać strach wśród skorumpowanych urzędników i uzależnionych od alkoholu brutalnych mężów.

Sprawiedliwość w różowym sari

Dzisiaj gang Sampat Pal szuka sprawiedliwości dla 14-letniej Parvati. Pochodząca z ekonomicznie i społecznie upośledzonej kasty dziewczyna została zgwałcona i zaszła w ciążę. Gang podejrzewa, że sprawcą był mieszkający w okolicy chłopak. Kobiety domagają się, aby policja rozpoczęła poszukiwania ukrywającego się gwałciciela.

Jak działa Sampat Pal? Jest głośna, bezpośrednia, nie boi się otwartej konfrontacji z mężczyznami, po których stronie stoi tradycja i pozycja społeczna. Nie stroni od kontrowersyjnych działań, w których wykorzystuje swoją medialną sławę.

Biedne w obronie biednych

50-letnia Sampat sama ma problemy z pisaniem i czytaniem. Ale po założeniu Różowego Gangu pochodząca z biednej rodziny kobieta stała się idolką setek tysięcy Hindusek po założeniu Różowego Gangu pochodząca z biednej rodziny kobieta stała się idolką setek tysięcy Hindusek. Wędruje od wioski do wioski i wyciąga na światło dzienne najbrudniejsze sprawy - bicie, gwałty i wieloletnie poniżanie pozbawionych głosu i możliwości obrony kobiet. Dla nich stała się wzorem do naśladowania, a jej sukcesy w wymuszaniu na skorumpowanych urzędnikach, czy obojętnych policjantach pomyślnego załatwiania ważnych spraw - wdzięcznym tematem dla prasy.

Zaczynała pięć lat temu w pojedynkę. Dziś Sampat Pal twierdzi, że ma 200 tys. zwolenniczek w ponad 15 okręgach 200-milionowego Uttar Pradesz, najludniejszego stanu Indii. Dane co do liczebności Gangu są bardzo rozbieżne, organizacja ma jednak swoje "oddziały" w sąsiednich stanach Haryana i Bihar, a w planach jest już kolejna komórka - w Madhya Pradesz. - Te same problemy, jak przemoc domowa, zmuszanie dzieci do małżeństw, wykorzystywanie seksualne kobiet, kwestie posagu i ziemi dotykają kastę nietykalnych w całym kraju - stwierdza Pal. Dodaje, że Gang zaczął też zajmować się korupcją przy realizacji rządowych projektów.

Jak wygląda życie Sampat i jak funkcjonuje gang - zobaczyć można w prezentowanym w ramach serwisu Watch Docs filmie brytyjskiej dokumentalistki Kim Longinotto, "RÓŻOWY GANG":



Zamiast do władz, ludzie przychodzą do Gangu

Suman Chauhan dołączyła do gangu Sampat Pal w 2007 roku razem ze swoim mężem, dyrektorem lokalnej szkoły podstawowej. Dziś jest liderką gałęzi Gulabi Gang w rejonie Mahoba, ok. 200 km od Luckhow. - Odkąd pięć lat temu powstała organizacja, wiele się zmieniło - mówi Chauhan. - Kiedyś mężczyźni zabraniali kobietom ze swojej rodziny nawet zbliżać się do członkiń gangu, teraz sami zwracają się do nas po pomoc - dodaje. Ale nie wszyscy z działalności kobiet w różowych sari są zadowoleni. Często zdarza się, że członkiniom Gangu Gulabi proponowane są łapówki. - Próbuje się nas przekupić, żebyśmy nie zajmowały się więcej daną sprawą. Usiłuje się zastraszać nas i nasze dzieci. Ale ponieważ zaszłyśmy tak daleko dzięki wsparciu i zaufaniu ludzi, reszta się dla nas nie liczy - tłumaczy Chauhan. A Hemlata Patel, która przewodzi gangowi w Fatehpur, opisuje też jak wygląda "praca" w kobiecej szajce: - Najczęściej zajmujemy się sprawami przemocy w rodzinie wobec kobiet żyjących w systemie kastowym.

19-letnia Take Neelam należy do jednej z najniższych społecznie grup. Miesiąc temu, gdy jej rodzice pracowali w polu, do domu dziewczyny włamał się nieznajomy mężczyzna i próbował ją zgwałcić. - Obroniłam się sierpem. Zraniłam go i uciekł - opowiada Take. Ponieważ napastnik należał do wyższej kasty, rodzina Take nie zawiadomiła nawet policji. - To właśnie tej nocy uciekłam szukać pomocy u Sampat Pal - wspomina. Od tamtej pory Take mieszka z Sampat i działa w strukturach Różowego Gangu. U Sampat rezyduje również Kiran, matka 2 i 3-letnich córek. Jej mąż, alkoholik, regularnie ją bił. Dwa miesiące temu podniósł rękę na dzieci. - Nie miałam innego wyjścia, jak tylko uciec z domu. Bałam się o życie moje i moich córek. Zwróciłam się do Sampat o pomoc - mówi Kiran. Po jej spuchniętej i posiniaczonej twarzy spływają łzy.

Z kijem na policjanta? Już nie trzeba

- Staramy się też pomagać w konfliktach dotyczących własności i uprawy ziemi oraz walczyć z korupcją - wyjaśnia Hemlata Patel. - Kiedy wstajemy, przed naszymi domami czekają już długie kolejki. Ludzie często przychodzą od razu do nas, jeszcze zanim spróbują drogi oficjalnej. Przed podjęciem działań konfrontujemy ich wersję z wersją drugiej strony. Najpierw próbujemy rozwiązać konflikt polubownie, później szukamy pomocy u władz - mówi Patel.

W początkach istnienia Gangu tworzące go kobiety terroryzowały policję: groziły i napadały z kijami na funkcjonariuszy. Teraz twierdzą, że takie sytuacje nie mają już miejsca, a one same zrozumiały, że pomoc służb jest im potrzebna. Poprawę relacji potwierdza komisarz policji rejonu Banda, Rajendra Prasad Pandey: - Wiemy, że Gulabi Gang działa na korzyść społeczeństwa i w pewnym sensie pomaga nam rozwiązywać wiele spraw. Dzięki jego pomocy nasza praca jest łatwiejsza, a reakcja szybsza. Fakt, że działa na zasadzie straży obywatelskiej, czasem zmusza nas do większego zaangażowania i wykonania naszej pracy na czas - stwierdza policjant.

Edukacja kluczem do sukcesu

Sampat zaznacza, że wiele problemów, z jakimi borykają się kobiety w stanie Uttar Pradesz, wynika z braku możliwości edukacji. - Ludzie należący do biednych kast nie wysyłają dziewczynek do szkoły z braku pieniędzy. Podczas, gdy chłopcy się uczą, od dziewczynek wymaga się pomocy w domu lub na polu. Dopóki nie zaczniemy edukować naszych córek, będziemy ciągle mieć te same problemy - podkreśla Sampat. - Chcę, aby kobiety powstały przeciwko zabobonom i stereotypowemu obrazowi życia. Edukacja to konieczność - dodaje. W 2008 roku sama założyła w Banda szkołę Gulabi Gang Bal Vidyalaya. Z jej 600 uczniów aż 400 z nich to dziewczynki.

- Mieszkańcy wiosek, którzy wcześniej wysyłali swoje córki do pracy w polu, zdali sobie sprawę, że edukacja jest ważna i zaczęli je kształcić. W tym roku liczba uczennic w mojej szkole wzrośnie - chwali się Sampat Pal. I intonuje jedną ze swoich pieśni:

"Teraz mamy własne skrzydła,

Więc po co dalej siedzieć w klatce,

Posłuchaj mnie przyjacielu,

Teraz mamy własne skrzydła."



Tekst powstał przy współpracy z organizacją Panos London. Deepa Jainani jest reporterką gazety "Financial Express" w Lucknow, stolicy indyjskiego stanu Uttar Pradesz.

DOSTĘP PREMIUM