Brytyjska policja znalazła sposób na Polaków

Wirtualna poradnia to najnowszy pomysł, na jaki wpadli brytyjscy policjanci, żeby zdobyć zaufanie polskich emigrantów. To już kolejna w długiej serii próba przekonania Polaków do porzucenia obaw związanych z kontaktem z policją.
- Zachęcenie Polaków do współpracy to bardzo ciężkie zadanie - przyznają zgodnie policjanci w Wielkiej Brytanii. Były już lekcje języka polskiego dla funkcjonariuszy, kulturoznawcze wyjazdy do Polski i rekrutacja polskich obywateli. Teraz przyszła kolej na bardziej innowacyjne metody.

Internetowa walka ze stereotypami

Policja hrabstwa Derbyshire stworzyła dla emigrantów nową możliwość rozmowy - w internecie. - Polacy stanowią około 80 procent obcokrajowców na tym obszarze. Musieliśmy znaleźć sposób, żeby przełamać pierwsze lody - wyjaśnia motywy stworzenia wirtualnej poradni Łukasz Gazda konsultant Derbishire Police ds. mniejszości narodowych.

Gazda podkreśla, że największą przeszkodą do pokonania na drodze do dialogu jest bariera językowa. Kolejna to niechęć ze strony Polaków, którzy obawiają się kontaktów z policją. - Dużą rolę odgrywa wiedza na temat specyfiki pracy policjantów w Wielkiej Brytanii. W jakiś sposób trzeba ją przekazać. My, jako kanał informacji, wykorzystujemy internet - mówi.

Gwarantowana anonimowość

Odbył się już pierwszy czat, frekwencja dopisała. Poza otwartą formą rozmowy, każdy petent miał też możliwość prywatnej korespondencji. Wykorzystuje się ją zazwyczaj w sprawach dotyczących przestępstw. Polacy, którzy zgłaszali się do poradni, mogli pozostać anonimowi.

Internauci pytali m.in. o kwestie związane z prowadzeniem samochodu zarejestrowanego w Polsce, potrzebę wymiany prawa jazdy na brytyjskie i limit alkoholu, przy którym można poruszać się po drodze. Pojawiły się też pytania o pomoc tłumacza przy kontaktach z policją. Policjanci z Derbyshire planuje już następne spotkanie z Polakami w sieci.

Wiedza pomoże uniknąć zatargów z prawem

Starania ze strony brytyjskiej policji docenia Ambasada RP w Londynie. Dariusz Adler, kierownik Wydziału Konsularnego, twierdzi, że gdyby Polacy przełamali strach przed brytyjskimi służbami mundurowymi rzadziej wpadaliby w kłopoty.

- Istnieją sytuacje, które w mniemaniu obywateli Polski nie wydają się być wykroczeniem ani przestępstwem, jednak w Wielkiej Brytanii policja jest na nie wyczulona. Przykładem może tu być posiadanie noża, lub zachowanie wobec kobiet - tłumaczy.

"Naród, który nie otwiera się na bliską współpracę"

Konsul przyznaje, że polscy emigranci często podchodzą do kontaktów z policją z rezerwą. - Jesteśmy narodem, który nie otwiera się na bliską współpracę z policjantami. Wynikać może to z przyczyn kulturowych, przekonań lub ze zwykłej obawy - kończy.

DOSTĘP PREMIUM