Wielki wyciek ropy w Chinach. Władze tuszowały sprawę przez kilka tygodni

Na dwóch chińskich plażach odnaleziono plamy ropy naftowej pochodzące z gigantycznego wycieku, do którego doszło pod koniec czerwca na Morzu Żółtym. W wyniku awarii na platformie wiertniczej skażony został akwen o powierzchni 4250 kilometrów kwadratowych.
300-metrowy pas ropy naftowej odkryto na plaży w portowym mieście Jingtang w położonej na północy Chin prowincji Hebei - podała dziś Agencja Prasowa Xinhua. Cząstki ropy o wielkości od jednego do trzech centymetrów pokryły także czterokilometrowy odcinek plaży w prowincji Liaoning.

Chińskie władze ukrywały fakt wycieku przez blisko miesiąc. Dopiero w ubiegłym tygodniu oficjalnie przyznano, że plama ropy pokryła 4250 kilometrów kwadratowych powierzchni morza. Wcześniej władze utrzymywały, że skażeniu uległo pięciokrotnie mniejsze terytorium.

To największy wyciek ropy w historii Chin. Doszło do niego na polu oznaczonym jako Penglai 19-3 w Zatoce Bohai. Znajdujące się tam złoża ropy eksploatowane są wspólnie przez amerykańską firmę ConocoPhillips i chiński koncern petrochemiczny CNOOC.

Trwa akcja usuwania ropy

Pracownicy firmy wydobywczej zostali skierowani do neutralizowania skutków wycieku. Wspomagają ich setki wolontariuszy. W akcji zginęła co najmniej jedna osoba: 25-letni strażak utonął we wtorek, kiedy fala zrzuciła go ze statku.

Tuszowanie sprawy przez władze wywołało oburzenie chińskiej opinii publicznej. Eksperci zwracają uwagę, że wciąż nie ma niezależnych ocen skali skażenia wód Zatoki Bohai.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny