Smolar: "Tusk nie jest mężem stanu. Brak odwagi, godności władzy"

- Premier w okresie po katastrofie niesłychanie wyrósł w moich oczach, ale już wtedy miałem poczucie, że on przemawia jedynie jako uczestnik żałoby narodowej. Natomiast nie występuje jako przywódca... - mówi w wywiadzie dla "Wprost" prezes Fundacji im. Stefana Batorego, prof. Aleksander Smolar.
Publicysta i politolog mówi w wywiadzie, jakim przywódcą jest Donald Tusk. Według Smolara szef rządu po katastrofie smoleńskiej wykazał się "wyczuciem, niezwykłym taktem w sytuacji, która była niesłychanie podminowana". - Słowa, które z jego ust padały - to wszystko wzbudzało we mnie wielką sympatię i często podziw - przyznaje.

"Nie rozmawia ze społeczeństwem"

Mimo tego podziwu, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, ma też Tuskowi sporo do zarzucenia. - Już wtedy miałem poczucie, że on przemawiał tylko jako uczestnik żałoby narodowej. Natomiast nie występował jako przywódca, nie odpowiadał na destabilizujące słowa, często pełne nienawiści, które padały również ze strony najwyższych duchownych - analizuje. - Zabrakło takiej elementarnej odwagi, godności władzy - stwierdza.

Innym zarzutem Smolara pod adresem szefa Platformy jest to, że premier "nigdy nie zwraca się do obywateli". - Nie przemawia do narodu, on odpowiada na pytania dziennikarzy. Polityk powinien zwracać się też bezpośrednio, twarzą w twarz do społeczeństwa, żeby wyjaśnić sprawy podstawowe, nadać sens wydarzeniom i obranej polityce - wyjaśnia.

"Mąż stanu nie kieruje się sondażami"

Dalej publicysta wyjaśnia, dlaczego nigdy "nie przyszłoby mu nawet do głowy nazywanie Donalda Tuska mężem stanu". Według Smolara tego określenia godni są bardzo nieliczni politycy, którzy swoje decyzje uzależniają tylko i wyłącznie od tego, co sami uważają za najważniejsze dla długofalowego interesu narodu. - Nie kieruje się krótkim okresem i nie kieruje się sondażami. Nawet wbrew społeczeństwu - uważa.

Smolar tłumaczy to jednak nie tylko słabością Tuska jako przywódcy, ale i kondycją współczesnej kultury, która uprzywilejowuje sondaże, PR-owców i sprawia, że prawdziwi mężowie stanu są coraz rzadszym gatunkiem wśród polityków.

"Smoleńsk pomógł Platformie"

Mimo to politolog nie uważa, aby pozycja premiera była zagrożona. Przede wszystkim dlatego, że na jego korzyść działa polityka Prawa i Sprawiedliwości. - Smoleńsk jako pewnego rodzaju mit, wokół którego formuje się Polska pisowska, raczej pomaga Donaldowi Tuskowi i Platformie. Dla większości społeczeństwa ten język agresji, nienawiści, to zwrócenie ku przeszłości, jest nie do przyjęcia - tłumaczy Smolar i dodaje: - przez Smoleńsk Jarosław Kaczyński okazał się postacią anachroniczną i negatywną polskiej polityki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM