Kowal: Łamano procedury, by przypodobać się politykom

Paweł Kowal uważa, że w raporcie Millera zabrakło konkluzji, jak państwo powinno reagować w sytuacjach kryzysowych, takich jak 10 kwietnia 2010 r. - Rodzime elity nie wykonują tego, co do nich należy, i w momentach próby chętnie zwalają na obcych także te sprawy, które można było samodzielnie załatwić - mówi w wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej? przewodniczący PJN.
Zdaniem przewodniczącego PJN i byłego polityka PiS, katastrofa smoleńska okazała się testem na działanie państwa. - I ten test wypadł "źle" - przekonuje Paweł Kowal. - Nie wystarczy powiedzieć, że państwo stanęło na wysokości zadania, bo zorganizowało piękne pogrzeby ofiarom.

Czego zabrakło w raporcie Millera?

Według posła PJN, w raporcie powinny znaleźć się zalecenia, "jaki się podział ról poszczególnych służb, jakie procedury i akty prawne stosuje się do załatwienie konkretnych spraw, jaką pomoc i kto powinien udzielić rodzinom zmarłych, w jaki sposób zabezpieczyć transport zwłok, transport, pomoc konsularną". - W raporcie powinno być jasno powiedziane o konieczności kupna nowych samolotów dla naszych VIP-ów, nie jest bowiem moim zdaniem dostatecznie wyjaśniona kwestia sprawności samolotu - dodaje.

Kowal przekonuje, że przeciętny obywatel po zapoznaniu się z raportem Millera może mieć wątpliwości co do bezpieczeństwa we własnym kraju. - Czy taki sam bałagan jak w 36. specpułku panuje w naszych elektrowniach, kopalniach, na kolei czy w innych obiektach strategicznych. Obowiązkiem polityków jest odpowiedzieć na te pytanie - podkreśla poseł.

Łamanie procedur, by przypodobać się politykom

Paweł Kowal przyznaje, że zdarzały się przypadki łamania procedur przy lotach VIP-ów czy wykorzystywanie procedur do rozgrywek politycznych. Tak było w przypadku lotu Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi w czasie wojny rosyjsko-gruzińskiej czy kłótni Kancelarii Premiera z ludźmi prezydenta Kaczyńskiego ws. lotów na unijne szczyty. - Przy lotach specjalnych powinna obowiązywać jedna żelazna zasada: polityk mówi dokąd lecieć, a 36. specpułk realizuje to zadanie, opierając się wyłącznie na procedurach i zasadach bezpieczeństwa lotu - wyjaśnia.

Rosja - przemilczany problem

Zdaniem polityka, przemilczanym problemem jest trudna współpraca z Rosjanami w sprawie wyjaśnienia katastrofy. - Dobrze, że raport nie pozostawia złudzeń co do niektórych błędów strony rosyjskiej (...). Jest to zapisane w taki sposób, by nie wchodzić w polemikę z raportem Anodiny, a tu jedna jakaś odpowiedź powinna była nastąpić - uważa Paweł Kowal, dodając jednak, że polskie elity wykazują skłonność do zwalania winy na innych za sprawy, za które sami odpowiadają.

Cały wywiad w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM