Wybory 2011. SLD bez Nowickiej na listach. "Napieralski strzela sobie samobóje"

Wanda Nowicka nie będzie kandydowała z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. "Nie chciała być petentką panów z SLD i zrezygnowała z kandydowania w wyborach" - komentuje Agnieszka Kublik z "Gazety Wyborczej". Bliska rezygnacji ze startu była też szefowa Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych - Dorota Gardias. Ostatecznie jednak obroniła drugie miejsce na listach Sojuszu w okręgu gdyńsko-słupskim.
Nowicka zrezygnowała ze startu na listach SLD po tym, gdy pomimo zapewnień o wyższym miejscu, została ustawiona przez władze SLD poza pierwszą trójką na warszawskiej liście.

Nowicka dostała czwarte miejsce. Tuż nad nią znalazła się szefowa młodzieżówki SLD Paulina Piechna-Więckiewicz. Zdaniem Agnieszki Kublik z "Gazety" oznacza to dla Nowickiej jedno - przegraną z partyjnym aparatem. "Nie rozumiem zaś Grzegorza Napieralskiego" - pisze Kublik. "Co wybory wyciąga nowy projekt liberalizacji ustawy aborcyjnej, a gdy ma szanse mieć w swoim klubie parlamentarnym Wandę Nowicką, która rzeczywiście walczy o to, by kobiety nie musiały nielegalnie usuwać ciąży, mówi jej cynicznie ".

Dziennikarka "Wyborczej" uważa, że lider SLD właśnie pokazał kobietom, że "prawa kobiet dobrze sprzedają się na plakacie wyborczym. I tylko tu". Wytyka, że Napieralski oddał paniom "ledwie" 5 z 41 "jedynek", a zostawił im dalsze miejsca, które nie gwarantują sukcesu wyborczego.

"Dla potencjalnych wyborców SLD to cenne spostrzeżenie. Rzadko się zdarza, by partie już przed wyborami same pokazywały, że z przedwyborczych obietnic wywiązywać się nie mają zamiaru" - podsumowuje Kublik.

Gardias obroniła II miejsce

Ze startu w wyborach z list SLD w okręgu gdyńsko-słupskim chciała też zrezygnować szefowa Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych - Dorota Gardias. Gdy zagroziła, że wycofa się z wyborów, władze Sojuszu zmieniły zdanie.

Jedynkę w okręgu gdyńsko-słupskim decyzją władz SLD otrzymał były premier Leszek Miller. Dopiero z trzeciego miejsce będzie startował przewodniczący pomorskiej lewicy poseł Jacek Kowalik. Pierwotnie pierwszy na liście miał być właśnie poseł Kowalik. Jednak przyznanie tego miejsca Millerowi oraz zapowiedź Gardias, że rozważa wycofanie się z kandydowania spowodowała zmiany.

Nieoficjalnie wiadomo, że część lokalnych działaczy lewicy jest niezadowolona z przyznania byłemu premierowi pierwszego miejsca na liście. Członkowie SLD argumentują, że de facto będzie to mandat poselski przyznany Łodzi lub Warszawie. Tam bowiem Leszek Miller spędza większość czasu. Z Pomorza nigdy nie kandydował.

Kobiety na listach wyborczych. Jakie rozwiązanie jest najlepsze?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM