"SLD i jej przywódca są doskonale nijacy" [KOMENTARZE DO SONDAŻY]

- SLD to partia nijaka. Nie wiadomo, co mają do zaproponowania, rzucają hasłami i ofertami - tak profesor Janusz Majcherek z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie komentuje duży spadek poparcia dla SLD. - Przeciągnięcie na listy nowolewicowego planktonu, który nie dysponuje żadnym elektoratem, żadnymi strukturami organizacyjnymi było od początku dziwaczną inicjatywą - mówi z kolei Rafał Chwedoruk, odnosząc się do zamieszania z listami SLD.


Ostatnie wyniki sondaży wskazują na bardzo duży odpływ elektoratu od SLD.

- Wyborcy polscy są racjonalni ponieważ SLD i jej przywódca są doskonale nijacy, zupełnie nie wiadomo, co mają do zaproponowania, rzucają hasłami i ofertami, część z nich robi wrażenie czysto koniunkturalnych, przygotowywanych tylko na okres wyborczy. Grzegorz Napieralski dużo zrobił, żeby roztrwonić kapitał, który zgromadził przed wyborami prezydenckimi. Pomogło mu przy tym kilku najbliższych współpracowników. Obecnie Sojusz zbiera skutki takiej bezmyślnej polityki - komentuje profesor Janusz Majcherek.

Zamieszanie z listami

- Wyborcza strategia Sojuszu to pasożytnictwo i wyzysk - napisała Ewa Siedlecka z ''Gazety Wyborczej'', odnosząc się do ostatniego zamieszania w zawiązku z listami. Wanda Nowicka i Robert Biedroń zrezygnowali z kandydowania z list SLD. Jak twierdzili, najpierw obiecano im wysokie miejsca, później - zepchnięto na niższe. Z krytyką nie zgadza się Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

- SLD robi dobrze tylko późno, o ile nie za późno - komentuje w TOK FM Chwedoruk. - Przeciągnięcie na listy nowolewicowego planktonu, który nie dysponuje żadnym elektoratem, żadnymi strukturami organizacyjnymi było od początku dziwaczną inicjatywą - mówi. Jego zdaniem, siła oddziaływania środowisk Zielonych oraz tych związanych z Biedroniem jest żadna. - Symbolem tego jest fakt, że większość osób deklarujących swój homoseksualizm zagłosowała na konserwatywna Platformę Obywatelska - wyjaśnia. - Próba tworzenia w Polsce tożsamości lewicowej w oparciu o kwestie natury obyczajowej od początku skazana była na niepowodzenie. - SLD straciła kilka miesięcy próbując udowodnić, że w tej materii różni się od Platformy - dodaje.

Publicyści o Nowickiej i Biedroniu: Mała sensacja>>

Wszyscy zmieszczą się w Platformie

- Platforma poczyniła w ostatnich miesiącach kilka rozważnych i rozsądnych kroków - twierdzi profesor Majcherek. - Najbardziej koniunkturalnymi było przygarnięcie kilku postaci z lewicy i prawicy, poszerzenie spektrum wyborczego - dodaje. Na często krytykowane hasło, że wszyscy zmieszczą się w Platformie, Majcherek ripostuje: należy na to popatrzeć z pragmatycznego punktu widzenia. - Prowadzi to do rozmycia ideowego, ale jednocześnie stwarza szerszą ofertę społeczną. Jeżeli każdy może się w tym odnaleźć, to jest to oferta pozytywna. W PiS odnaleźć się mogą tylko fanatycy - mówi Majcherek.

Chwedoruk odpowiada: dla wyniku wyborczego Platformy w krótkiej perspektywie to rzeczywiście mogłoby być dobre. Natomiast dla polskiej demokracji jest to demoralizujące. -Wyborcy są zmuszeni do głosowania na twarze, a nie na partie, co odstręcza od polityki i czyni ją bardziej niejasną - dodaje.

Powrót Samoobrony do parlamentu niemożliwy

Zdaniem profesora Majcherka, powrót Samoobrony do wielkiej polityki jest niemożliwy. Jak mówi: Samoobrona była koniecznym epizodem polskiej demokracji, który dobrze, że się pojawił. Sprawdziliśmy najbardziej radykalnego, wojowniczego i dewastatorskiego populistę w polskiej polityce, zobaczyliśmy czym to się kończy i jesteśmy na to uodpornieni. W tym sensie lekcja Samoobrony jest lekcją korzystną, aczkolwiek kosztowała wiele frustracji. Dzisiaj jesteśmy zaszczepieni na ten rodzaj demagogii i populizmu politycznego. Samoobrona była w dużej mierze utożsamiana z Andrzejem Lepperem i po jego odejściu powrót tej falangi na scenę polityczną jest nieprawdopodobny - dodaje. Zdaniem profesora, Samoobrona nie odegra żadnej roli w wyborczym rankingu.

W ocenie Rafała Chwedoruka, Samoobrona jest jedynym ugrupowaniem politycznym, do którego odnosiło się pojęcie populizmu. Andrzej Lepper wkroczył do polskiej polityki wskutek reform Leszka Balcerowicza. - Jeśli kiedyś dojdzie do sytuacji, gdy ktoś w Polsce będzie dokonywał trudnych i niepopularnych reform, nie bacząc na dialog społeczny, wówczas może powstać ruch przypominający starą Samoobronę. Byłby to jednak ruch przypominający, to co się dzieje na ulicach Londynu czy Birmingham - dodaje. Chwedoruk podsumowuje: jeśli powróci duch Balcerowicza to powróci duch Andrzeja Leppera.

Co sądzisz o wynikach sondażu?. Pisz na naszym profilu wyborczym >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM