Wybory 2011. Socjolog: Słabe przywództwo SLD to samobój

Sojuszowi Lewicy Demokratycznej nie zaszkodzi medialny szum wokół list wyborczych - ocenia w wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej? dr Tadeusz Szawiel. Zdaniem socjologa SLD ma poważniejszy problem: słabość przywództwa i brak programu. - To prawdziwy i groźny samobój - mówi.
SLD, mimo wcześniejszych obietnic, nie dał kobietom i środowiskom walczącym o prawa mniejszości seksualnych wysokich miejsc na listach wyborczych. Czy może się to odbić na wyniku wyborczym SLD? - SLD od początku swego istnienia zachowuje się tak, że podnosi tematy światopoglądowo-obyczajowe będące tradycyjną agendą partii lewicowych - prawa mniejszości seksualnych, prawa kobiet, stosunek do aborcji - ale gdy dochodzi do władzy, gdy współrządzi, to dostosowuje się do realiów polskiego społeczeństwa - ocenia dr Tadeusz Szawiel.

Wyborca o to nie dba?

Socjolog zwraca uwagę, że by w Polsce rządzić trzeba uzyskać znaczące poparcie, 20-30 proc., w zależności od konkretnej sytuacji. - A to oznacza, że trzeba walczyć o wyborcę mainstreamowego, który w Polsce jest raczej konserwatywny i wrażliwy na lewicowość w sensie społeczno-ekonomicznym. Takiego wyborcę niespecjalnie obchodzą kwestie kulturowo-obyczajowe - ocenia.

Słabość przywództwa i brak programu?

Jednak socjolog przewiduje, że "prawdziwym i groźnym samobójem SLD jest słabość przywództwa i brak programu". - Błędy taktyczne i strategiczne w budowie list, przypadki Arłukowicza [odszedł do PO], Kalisza [mówił, że nie wystartuje z trzeciego miejsca na liście], Piekarskiej [oddała pierwsze miejsce na liście w Warszawie Kaliszowi] liczą się jako słabości lidera. Niezależnie od tego, kto był za nie odpowiedzialny. Inny przykład: różne środowiska kulturowej lewicy nigdy nie miały wielkich złudzeń co do SLD, ale też nigdy sprawy nie zaszły tak daleko, by ich przedstawiciele publicznie manifestowali wręcz wrogość wobec Sojuszu - mówi w rozmowie z Agnieszką Kublik dr Tadeusz Szawiel.

Cały wywiad w "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM