Lis: Tusk byłby samobójcą, gdyby powiedział całą prawdę

- Poruszeni ilością kryzysów i ich rozmiarem, mamy chyba poczucie, że świat doszedł do momentu przesilenia - powiedział Wiesław Władyka z ?Polityki?. - Doskonale wiemy, że Tusk nie powie nam całej prawdy (o kryzysie - red.). Uznalibyśmy go wtedy za niepoważnego polityka - dodał Tomasz Lis w Poranku Radia TOK FM. Goście Jacka Żakowskiego rozmawiali o kryzysie i oczekiwaniach wobec expose premiera.
Czego oczekujecie od premiera Tuska? - zapytał Jacek Żakowski. Donald Tusk przemawia w Sejmie o sytuacji gospodarczej Polski w dzień po kolejnym tąpnięciu na rynkach.

- Spokoju - odpowiedział Tomasz Lis. - W wypadku tego typu wystąpień nieważne, co się mówi, ale jak się mówi. Ważne jest opanowanie, stonowanie. Rynki potrzebują spokoju i poczucia, że nic się nie dzieje, choć wiemy, że pod pokrywką jest bardzo nieciekawie - powiedział naczelny "Wprost".

Wczoraj na giełdach zanotowano wielkie spadki i kolejna falę panicznej wyprzedaży akcji na giełdach. Tłumaczono je rozczarowaniem wynikami antykryzysowego szczytu Merkel-Sarkozy i ogłoszonym ostrzeżeniem Morgan Stanley przed recesją w USA i Eurolandzie. W tytułach prasowych dominują dziś słowa: tonąć i runąć.

- Widzę mnóstwo tabloidowej histerii. Boję się, jakich słów się użyje, gdy naprawdę coś strasznego stanie się ze światem. Nawet poważna prasa używa już tak strasznie mocnych słów, że zaczyna brakować skali - powiedział Jacek Rakowiecki z magazynu "Film".

Co z kryzysem? Klocki trzeba poukładać na nowo czy wzmocnić?

- Czy jesteśmy na progu katastrofy? - pytał Żakowski.

- Wszyscy jesteśmy poruszeni ilością kryzysów i ich rozmiarem. Mamy chyba poczucie, że świat doszedł do jakiegoś momentu przesilenia. Wszyscy chcą na nowo poukładać klocki. A ja mam potrzebę te klocki wzmocnić, żeby powiedzieć, że demokracja i ekonomia podlega regułom racjonalności. Trzeba ją wyłożyć i wytłumaczyć, jak to działa. Tego oczekiwałbym od premiera Tuska - powiedział Wiesław Władyka.

Tusk nie powie prawdy. Jest niepopularna

Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że odpowiedzi na pytanie jak poradzić sobie z kryzysem padły już trzy lata temu i zostały m.in. przyjęte przez grupę najbogatszych państw świata G-20. - Jednak za każdym razem, gdy następuje tąpnięcie, wychodzą mądrzy politycy, poważni liderzy współczesnego świata i mówią, co powinniśmy zrobić. Po czym wracają na wakacje i nic się nie dzieje. Skąd ta niemożność zrobienia tego, co należy?



- Bo to nie jest popularne - odparł Tomasz Lis i ocenił, że rządy w Europie nie pokazują, jak zła jest sytuacja gospodarcza. - Doskonale wiemy, że Tusk nie powie nam całej prawdy. Byłby samobójcą. Uznalibyśmy go wtedy za niepoważnego polityka. Podobnie Merkel, która ma za rok wybory, musi ważyć, jaki ciężar tego bajzlu w całej Europie może wziąć na krzyż własny i niemieckiego podatnika. Sarkozy też walczy o życie.

- Ja nie widzę nic niepopularnego we wprowadzeniu tego podatku od transakcji kapitałowych, który zwykłego człowieka właściwie nie dotyka - odparł na to Żakowski o propozycji tzw. podatku Tobina. Chodzi o podatek nałożony na wszystkie krótkoterminowe transakcje walutowe. Pomysłodawca, James Tobin, amerykański noblista w dziedzinie ekonomii, chciał, żeby wpływy z niego były przeznaczane na wyrównanie nierówności społecznych. Za wprowadzeniem podatku opowiedział się tez w Radio TOK FM prof. Jerzy Osiatyński. "Żeby gospodarka nie stała się kasynem">>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM