Czuma: Mój projekt może zostać posiekany

- Premier Jarosław Kaczyński, ministrowie z PiS, byli szef CBA i szef ABW wywierali nielegalny wpływ na funkcjonariuszy i prokuratorów - poseł SLD Janusz Krasoń chce, by takie było stanowisko komisji śledczej ds. nacisków - pisze Gazeta Wyborcza.
W piątek minął termin złożenia poprawek przez posłów komisji naciskowej do sprawozdania jej przewodniczącego Andrzeja Czumy (PO). Dwa tygodnie temu ogłosił on: nacisków rządzących za czasów PiS na policję, służby oraz prokuraturę nie było.

Krasoń: Kaczyński przed Trybunał

Lista najwyższych funkcjonariuszy państwa PiS, którzy - zdaniem Krasonia - mogli złamać prawo, ma 11 nazwisk (od Kaczyńskiego, po byłą szefową warszawskiej prokuratury okręgowej). Kryminalnych zarzutów komisja postawić nie może, ocenę musi zostawić prokuraturze. Może natomiast domagać się odpowiedzialności za złamanie konstytucji. Dlatego według Krasonia powinna wnosić o postawienie Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu.

Czy projekt zostanie "posiekany"?

Złożone poprawki do sprawozdania Czumy będą głosowane 24 sierpnia. - Mój projekt może zostać posiekany - przyznał wczoraj sam Czuma. On sam złożył cztery autopoprawki. - Konkluzji nie zmieniają - podkreśla. Bo Czuma niezmiennie uważa, że dowodów na nielegalne naciski za rządów PiS nie ma. W rozmowie z ''Gazetą'' tłumaczy, że ''dowód'' traktuje ''procesowo'', czyli jako fakt złamania prawa, który dałoby się obronić przed sądem. - Gdyby Sejm przed komisją postawił za zadanie wyłuskanie łajdactw, ignorancji i żądzy władzy rządzących w latach 2005-07, raport liczyłby 350 stron i byłby bardzo soczysty - mówi nam Czuma. Więcej o możliwych losach raportu - w "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM