Wybory 2011. "Marketingowy strzał w dziesiątkę". Eksperci o propozycji Tuska

Politolodzy zgadzają się, że oferta premiera dotycząca przeprowadzenia debat z Prawem i Sprawiedliwością to także próba pokazania, że poza dwoma głównymi partiami nie liczą się inne ugrupowania. - To, co zrobił premier, to marketingowy strzał w dziesiątkę - dodał Eryk Mistewicz.
- To jest jak teatr, gdzie ktoś nas porywa - powiedział w TVN24 Eryk Mistewicz, ekspert ds. marketingu politycznego. Podkreślił, chodzi o zmobilizowanie wyborców. - Elektorat PO nie ma powodu, by iść do wyborów, bo nie ma strachu ani zagrożenia. Wyborcy nie chodzą do wyborów, żeby podziękować, tylko dlatego, że zostali poruszeni jakimś zagrożeniem - zaznaczył. - Premier musiał zorganizować linię sporu pokazując, że nie ma innego wyboru: albo PO, albo PiS - dodał.

"To typowy chwyt wyborczy"

- Zaproszenie do debaty jest typowym chwytem wyborczym i powrotem Tuska do kampanijnej koncepcji, że na scenie politycznej są tylko PO i PiS - ocenił z kolei politolog Bartłomiej Biskup.

Uważa, że premier jednocześnie daje do zrozumienia wyborcom, że mają wybór tylko między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską i marginalizuje pozostałe partie polityczne. A partie polityczne nie mogą przystać na warunki narzucone przez premiera i muszą odmówić.

- Premier o tym wie i nie spodziewał się innej odpowiedzi, ale będzie mógł powiedzieć, że proponował tylko pozostali nie chcieli - dodał Biskup. Jego zdaniem, to posunięcie nie zapewni Tuskowi dodatkowych punktów wśród opinii publicznej.

"Główną fobią Tuska jest PiS"

- Premier Tusk nigdy nie robi nic nieprzemyślanego - ocenił politolog Wawrzyniec Konarski komentując propozycję premiera ws. przeprowadzenia debat z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości.

Zdaniem politologa Tusk liczy, że pomysł na debatę wzmocni jego partię i przekona niezdecydowanych, żeby głosowali na PO. Mówi, że ta propozycja ponownie ujawnia fobie Tuska i że fobią główną jest PiS jako partia, która potencjalnie mogłaby odebrać władzę Platformie.

"Muszą zareagować na propozycje Tuska"

- Dobrym prawem premiera jest zapraszanie największej partii opozycyjnej do debaty publicznej przed wyborami - uważa socjolog, profesor Andrzej Rychard. Dodaje, że prawem pozostałych partnerów życia politycznego w Polsce będzie dezawuowanie tego pomysłu i wykazywanie, że oni też powinni być zaproszeni, bo nie można dyskusji ograniczać tylko do jednej partii.

- To jednak nie odbiera premierowi waloru pierwszeństwa - podkreślił Rychard. Jak powiedział, wszyscy inni muszą teraz zareagować na propozycję Tuska i to oni są w bardziej kłopotliwej sytuacji niż premier.

Tusk proponuje debaty - co powinni zrobić politycy PiS?

DOSTĘP PREMIUM