Czuma: ?W PO nie jesteśmy stadem baranów, które beczy na jedną tonację"

PRZEGLĄD PRASY. - Po opublikowaniu 4 sierpnia mojego projektu sprawozdania z prac komisji nie usłyszałem ani słowa potępienia także od premiera Donalda Tuska - mówi w wywiadzie dla ?Rzeczpospolitej? Andrzej Czuma, przewodniczący sejmowej komisji ds. nacisków.
- Moim zdaniem mój projekt raportu ma dobry wpływ na kampanię. Zresztą według sondażu OBOP, pierwszego po ogłoszeniu przeze mnie raportu, PO ma notowania o 2 punkty proc. wyższe niż miesiąc temu - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Czuma.

Projekt raportu Czumy podsumowywał prace komisji. Wynikało z niego, że zarzuty wobec rządzących w latach 2005-2007 nie znalazły potwierdzenia. Według tego projektu nie ma podstaw do stwierdzenia, aby za rządów PiS "istniał mechanizm, który umożliwiałby funkcjonariuszom publicznym zajmującym kierownicze stanowiska państwowe nielegalne wywieranie wpływów na prokuratorów, funkcjonariuszy policji i służb specjalnych".

Komisja przyjęła jednak poprawkę do projektu - zamiast tezy o braku nacisków, jest w niej stwierdzenie, że istniała "polityczna presja", by działania prokuratury i służb ukierunkowane były na walkę z "układem".

Raport pomógł PO?

- Gdyby raport zaszkodził Platformie, to sondaże by to pokazały. A ten raport pomaga Platformie w tym sensie, że pokazujemy, iż nie polujemy na konkurencję polityczną, ale działamy w interesie państwa - mówi w rozmowie z "Rz" Czuma. Dodaje, że jego zdaniem celem komisji śledczej nie była ocena rządów PiS. - W konsekwencji raport nie ocenia rządu Kaczyńskiego, tylko pewien zakres funkcjonowania ówczesnych władz. Ja zresztą krytycznie oceniam tamten rząd. Tylko że raport komisji śledczej nie jest miejscem do wyrażania takich poglądów - podkreśla.

Zapewnił też, że nikt na niego nie naciskał, aby ustąpił w obronie swojego projektu raportu. - Nigdy nie byłem na smyczy. Nikt z kierownictwa PO nie dyktował mi treści raportu - mówi. Zaznacza, że nie pozwoli zrobić z komisji "lawety do strzelania do partii, także do PiS". Ale: - Parlament musi się kłócić. Politycy muszą się spierać, bo inaczej będzie uchwalane złe prawo. Opozycja powinna się sprzeciwiać rządzącym, bo się rządzący rozbestwią. Najlepsi się rozbestwiają. Nie ma nic złego w sporach między politykami, byle odbywały się w granicach prawa - podsumowuje Czuma.

Komentarze, sondaże, opinie. Obserwuj wybory na Facebooku >>

DOSTĘP PREMIUM