Wybory 2011. Sprawa Hofmana przesłoniła konwencję PiS?

Platformie Obywatelskiej po raz kolejny udało się przesłonić konwencję Prawa i Sprawiedliwości. Tym razem premier pojawił się we Wrocławiu na kilka godzin przed tym, jak miała się tam odbyć główna konwencja wyborcza PiS-u, i w bardzo ostrych słowach skrytykował rzecznika partii, Adama Hofmana, za jego niepochlebne słowa pod adresem PSL-u.
W sobotę w zeszłym tygodniu przed konwencją PiS-u "Wspólnie dla Polski" - na której partia chciała zaprezentować zjednoczony w wyborach front prawicy - Donald Tusk wezwał PiS do wzięcia udziału w sztafecie debat między czołowymi ekspertami obu partii. Rzucona przez premiera rękawica i wyczekiwana gorączkowo odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego całkowicie zdominowały weekendowy przekaz medialny.

W tę sobotę premier - wydaje się - postanowił powtórzyć ten zabieg, gdy pojawił się we Wrocławiu na otwarciu autostradowej obwodnicy miasta na kilka godzin przed konwencją wyborczą PiS-u, na której partia miała zaprezentować liderów swoich list i hasło wyborcze. Burzę wywołała jednak ostra odpowiedź Tuska do komentarza Adama Hofmana pod adresem teledysku PSL-u.

"Niech przeprosi za skandaliczną wypowiedź"

Kontrowersyjna wypowiedź posła PiS-u padła już dwa dni temu i aż do momentu, kiedy nie został o nią zapytany premier, nie była w ogóle komentowana. - Z PSL-em to jest tak, że te chłopy wyjechali ze swoich miasteczek, wsi, trafili do Warszawy. Zdziczeli, zbaranieli: tańczą, śpiewają, głosują za ustawami np. (...) za związkami partnerskimi. Chłopy wyjechały ze wsi i kompletnie im odbiło - mówił rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.

Według Donalda Tuska, ta wypowiedź posła PiS to skandal. - Słyszałem tę bardzo niezręczną wypowiedź. Uważam to osobiście za absolutny skandal i jeśli ktoś ma tego typu pogląd, że posłowie, którzy przyjeżdżają ze wsi do miasta muszą "baranieć" i "dziczeć", to wystawia sobie bardzo złe świadectwo. Dla takich ludzi jak pan poseł Hofman nie powinno być miejsca w partii, która mówi coś o sprawiedliwości i prawie, bo ludzie nie mają prawa z taką pogardą wypowiadać się o innych ludziach - mówił premier, wzywając polityka PiS-u do przeprosin. - Naprawdę jest tak, że jak polski chłop przyjeżdża do miasta, to nie "baranieje". "Baranieją" inni ludzie, jak widać - podsumował Tusk.

Hofman ukrywał się w czasie konwencji?

Co prawda szef rządu i w piątek i w sobotę zapewniał, że jego obecność we Wrocławiu nie ma nic wspólnego z odbywającą się tam tego dnia konwencją Prawa i Sprawiedliwości. - Daję słowo honoru, że nie wiem, że jest jakaś konwencja - zapewniał w piątek dziennikarzy Donald Tusk. W sobotę - już w stolicy Dolnego Śląska - również przekonywał, że naprawdę "nikomu nie chce przeszkadzać" i opuści Wrocław, zanim cokolwiek się zacznie. Szkoda została już jednak wyrządzona. Media na całego zajęły się wypowiedziami premiera i polityka PiS-u.

Co znamienne, rzecznika prasowego - zarówno partii jak i kampanii wyborczej - w ogóle nie było widać podczas samej konwencji. Nie wyszedł na scenę nawet wtedy, kiedy wyczytano jego nazwisko w trakcie prezentacji liderów list wyborczych PiS-u - Hofman jest "dwójką" PiS-u w Koninie. Tymczasem polityk na pewno na konwencji był obecny - widać go było na przebitkach relacji z wydarzenia "Faktów" TVN.

"Muszą być konsekwencje za tę wypowiedź"

Po konferencji Donalda Tuska politycy i komentatorzy skupili się na tym, czy rzecznika Prawa i Sprawiedliwości spotkają jakieś konsekwencje za jego kontrowersyjną wypowiedź. Paweł Graś z Platformy przypomniał w "Faktach po Faktach", że jego partia miała "podobny przykład", czyli przykład "posła Węgrzyna, któremu zdarzyła się niezręczna wypowiedź na temat mniejszości seksualnych". - PO zareagowała szybko i zdecydowane - mówił.

- Każdemu zdarzają się głupie wypowiedzi, ważne jest jakie są potem reakcje - przekonywał rzecznik rządu. Ale jak dodał, nie będzie niczego doradzał PiS-owi. - Bo to, by Hofman został na listach, jest nam na rękę - mówił. I dodał, że liczył na to, że Prawo i Sprawiedliwość przeprosi za tę "niezręczną wypowiedź" w czasie swojej konwencji, co się jednak nie stało.

PiS dalej brnie w krytykę PSL-u

Wygląda na to, że Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza bynajmniej przepraszać. PiS postanowiło minimalizować szkody, dalej brnąc w krytykę ludowców. Beata Kempa - również w "Faktach po Faktach" - opowiadała o tym, jak wielki żal ma do posłów PSL-u. - Każdy, kto oglądał debaty w sprawie prawa prywatnego międzynarodowego, widział, że trudno było podnieść niektórym posłom rękę za tym, że małżeństwo w Polsce to małżeństwo kobiety i mężczyzny - tłumaczyła posłanka.

- Żal miałam również wtedy, gdy prosiłam posłów PSL jako matka, by nie podnosili ręki za miękką legalizacją narkotyków, żeby nie wpuszczać ich do polskich szkół. Wtedy też nie znalazłam wśród niektórych posłów zrozumienia. A wiedziałam, że jeśli oni nie poprą tych bardzo szkodliwych dla naszych dzieci ustaw, to wtedy te złe pomysły PO upadną. I o to mam do nich wielki żal - dodała Kempa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM