Wybory 2011. Kadry SLD? "Wikiński? Grzesiu, czy ciebie kompletnie porąbało?"

Młodość ma być motywem przewodnim w doborze kadr w Sojuszu Lewicy Demokratycznej - pisze "Wprost". I wskazuje - tak już się dzieje w strukturach regionalnych partii. Napieralski ma wyrzucac starych i rekrutopwać nowych - nazywane jest to 'giertychizacją".
Tygodnik "Wprost" w swoim najnowszym wydaniu opisuje strukturę działania Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a dokładniej przywództwo SLD.

"Giertychizacja", czyli wyrzucenie starych działaczy i wprowadzenie młodych - to, zdaniem rozmówcy tygodnika, przeprowadza właśnie Grzegorz Napieralski w partii. I niekoniecznie może mieć to przynieść pozytywne skutki - z jednej strony takie działanie przyniesie lojalny klub wobec przewodniczącego, z drugiej brak kompetentnych, doświadczonych kadr w partii.

Autorzy artykułu przytaczają anegdotę - miejsce akcji: siedziba przy Rozbrat. - A kandydata na ministra finansów to ty masz - miał zapytać Napieralskiego Włodzimierz Czarzasty, do niedawna bliski doradca szefa Sojuszu. Przewodniczący SLD na to podał nazwisko Marka Wikińskiego. Czarzasty miał w reakcji na to zrobić wielkie oczy i powiedzieć: - Grzesiu widzisz tę ścianę? Wyobraź sobie, że wiszą na niej zdjęcia wszystkich ministrów finansów. Balcerowicz, Olechowski, Kołodko, Belka, Rostowski, jest też twój Wikiński. Teraz usiądź, zrób sobie drinka i powiedz, która twarz tu nie pasuje. Przecież ten facet skończył Wyższą Szkołę Inżynierską w Radomiu. Grzesiu, czy ciebie kompletnie porąbało?

A Wikiński - na co zwraca uwagę "Wprost" - to i tak jeden z najbardziej doświadczonych współpracowników przewodniczącego partii. Tymczasem sytuacja wcale nie jest lepsza w składach regionalnych władz SLD. To młodość ma być teraz w cenie w Sojuszu, a jedyne, co mogłoby przeszkodzić w planach Napieralskiego, to wynik jednocyfrowy w wyborach parlamentarnych. W to z kolei wątpią starzy liderzy.



Czy można się jednak sprzeciwiać wprost liderowi i jego nowym pomysłom? - Jak się w niewłaściwych momentach robi za duże oczy, to można potem się nie znaleźć na liście - komentuje w TOK FM Józef Oleksy, który na listach Sojuszu w tych wyborach się nie znalazł.



DOSTĘP PREMIUM