Czy PJN i Palikot mają szansę? Oceniają publicyści w TOK FM

- Możliwe, że w społeczeństwie drzemie chęć zmiany na scenie politycznej. Nie jest jednak winą Polaków, że po dwóch miesiącach od założenia PJN okazało się, że w nowej partii wszyscy się ze sobą żrą. Ani też, że nie wiadomo, kto jest w Ruchu Poparcia Palikota poza samym Palikotem - tak Tomasz Lis odniósł się do pytania o szanse nowych ugrupowań w wyborach w Poranku Radia TOK FM.
Czy jest w społeczeństwie oczekiwanie na nowe ruchy na scenie politycznej? We wszystkich okręgach w Polsce zarejestrowało się siedem komitetów, dla dwóch z nich - PJN i Ruchu Palikota - to wyborczy debiut.

- To tylko świadczy o sprawności organizacyjnej tych ugrupowań - ocenia Tomasz Lis. - Ich głos powinien być doceniony w imię szacunku dla wysiłku obywatelskiego. Możemy krytykować panią Kluzik-Rostkowską, możemy mówić, że Palikot okazał się nie taką alternatywa, na jaką liczyliśmy, ale jednak PJN-owcy wyszli spod kurateli wszechmocnego lidera i spróbowali stanąć na własnych nogach. Jednak Palikot rzucił tym mandatem - przekonywał redaktor naczelny "Wprost".

Paradowska przyznała mu rację, mówiąc że to pierwszy, który rzucił mandat. - Doceńmy to, zazwyczaj każdy poseł, który odchodził z dotychczasowej partii i zakładał własną, z mandatem się nie rozstawał - powiedziała.

W PJN wszyscy się żrą, a Palikot jest sam

Jacek Rakowiecki z miesięcznika "Film" sądzi, że Polacy nie mają wielkiej determinacji, by radykalnie zmienić układ w parlamencie. - Na forach mówi się o końcu tego dwubiegunowego rozwiązania, że potrzeba nowego. Tymczasem są kraje, gdzie taki podział sceny politycznej przez dwa ugrupowania się sprawdza.

- Gdzieś tam głód czegoś nowego w społeczeństwie może być. Ale już nie jest winą społeczeństwa, że po dwóch miesiącach od założenia PJN okazało się, że w nowej partii wszyscy się ze sobą żrą, ani to że nie wiadomo kto jest w Ruchu Poparcia Palikota poza samym Palikotem - mówił Tomasz Lis, który wierzy, że oba ugrupowania stać na 10 proc. w wyborach.

Szans im nie daje z kolei Tomasz Wołek. PJN traci według niego, bo jako jedyna partia nie wystawia swojego lidera w wyborach. Paweł Kowal nie zamierza rezygnować z mandatu europosła. Palikot z kolei traci według niego przez swoje radykalne wypowiedzi.

Palikot "ujawnia tajemnice PO". "To wożenie się na Tusku"

W księgarniach dostępna jest już książka Palikota "Kulisy Platformy", w której w rozmowie z dziennikarką "Polski" Anną Wojciechowską "ujawnia tajemnice Donalda Tuska, rządu i parlamentu". Polityk opisuje w niej prywatne rozmowy z politykami PO i wystawia im oceny ich zachowań. O Donaldzie Tusku napisał m.in.: "Jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich."

Jacek Rakowiecki porównał działanie Palikota do tego szantażystów senatora Krzysztofa Piesiewicza.

- To już za dużo powiedziane - zaoponował Tomasz Wołek, który jednak podkreślił, że polityk zszedł na zbyt niski poziom. - Widać, że ta ewolucja Palikota prowadzi w stronę absolutnego egoizmu. Od dawna już grał wyłącznie na siebie. Szczyci się, że już 80 proc. Polaków go rozpoznaje, jakby to rozpoznawalność decydowała o wartości politycznej człowieka - mówił publicysta.

- Rozumiem, że Palikot walczy o życie i nie ma w tym nic złego. Ale ta książka to wożenie się na Tusku - skomentował Tomasz Lis.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM