Koniec z podatkiem liniowym, czas na stypendia dla młodych - znamy główne punkty programu PO

PO wycofuje się z podatku liniowego, stawia na innowacyjność i inwestycje w młode pokolenie - wynika z ponad 100-stronicowego programu Platformy. Do jego założeń dotarła ?Gazeta Wyborcza?.
Program Platformy ma być zaprezentowany na wielkiej, sobotniej konwencji partii w warszawskiej Arenie Ursynów. Pracowali nad nim m.in. szef zespołu doradców premiera Michał Boni, minister finansów Jacek Rostowski, były premier Jan Krzysztof Bielecki i Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO. Prace koordynowali Rafał Grupiński i Radosław Sikorski.

Według "Gazety" program PO jest bardziej lewicowy niż ten z 2007 roku: Platforma stawia w nim zarówno na utrzymanie rozwoju gospodarczego, jak i na sprawy społeczne, np. emerytury.

Ważną zmiana jest odejście od podatku liniowego, którego wprowadzenie było czołowym postulatem PO w kampanii 2007 roku. - Ponad 90 proc. podatników w Polsce płaci 18-proc. stawkę podatku dochodowego, a więc w istocie mamy w Polsce prawie podatek liniowy - mówi "Gazecie" Grupiński. Jak twierdzi, Platforma nie zarzuciła pomysłu na zawsze - być może wróci do niego po zażegnaniu kryzysu w strefie euro.

140 mln rocznie na stypendia

W nowym programie Platforma stawia przede wszystkim na innowacyjność, która ma zapewnić trwały wzrost gospodarczy. Konkrety? Stypendia dla studentów fundowane przez resort nauki już od pierwszego roku - zależne od wyników maturalnych. Otrzyma je ok. 10 proc. najlepszych studentów.

"Według Ministerstwa Nauki na nowe stypendia trzeba przygotować 140 mln zł rocznie - PO jednak obiecuje je znaleźć w budżecie. Ma to dzisiaj oficjalnie ogłosić minister nauki Barbara Kudrycka. Wczoraj zapewniała "Gazetę", że ta propozycja została uzgodniona z ministrem finansów" - czytamy.

Podczas dyskusji nad programem minister Boni obstawał przy dokończeniu reformy emerytalnej (reforma emerytur mundurowych i górniczych) i reformie systemu pomocy społecznej tak, by pomoc od państwa dostawali najubożsi. "To się wiąże z odebraniem przywilejów niektórym grupom społecznym, np. najbogatszym ulgi na dzieci. Jednak przed wyborami nikt w PO nie chce o tym oficjalnie mówić" - pisze "Gazeta".

Boni i część parlamentarzystów PO chcą wprowadzenia reform jak najszybciej po wyborach, najlepiej w pierwszym roku rządzenia. Popiera ich prezydent, który - jeśli PO wygra wybory - zamierza zaraz po nich naciskać na wprowadzenie reform.

Więcej w serwisie Wyborcza.pl

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM