Po wyborach znani politycy znikną z Sejmu

Drzewiecki, Błochowiak, Mojzesowicz, Martyniuk, Stokłosa - wystąpień tych polityków już w polskim parlamencie nie usłyszymy. Jedni, jak były minister sportu, odchodzą z Wiejskiej z hukiem, inni - chcą odpocząć lub zająć się biznesem. Kilku znanych polityków może zabraknąć w parlamencie, bo ich partie są na granicy progu wyborczego lub dostali zbyt dalekie miejsca na listach wyborczych.
Gwiazda byłego ministra sportu i skarbnika PO Mirosława Drzewieckiego zgasła po ujawnieniu stenogramów z podsłuchów nagranych przez CBA w sprawie tzw. afery hazardowej. Należący do dworu Tuska minister podał się do dymisji. Jeszcze kilka miesięcy temu liczył na ostatnie miejsce w Łodzi, ale z list PO skreślił go Donald Tusk.

- Chlebowski i Drzewiecki potrzebują więcej czasu, żeby sobie i innym udowodnić sens uczestniczenia w życiu publicznym - Chlebowski i Drzewiecki potrzebują więcej czasu, żeby sobie i innym udowodnić sens uczestniczenia w życiu publicznym - mówi premier w wywiadzie dla "Polityki" o aspiracjach wyborczych głównych bohaterów podsłuchów CBA.

Choć prokuratorskie śledztwo w sprawie afery hazardowej zostało umorzone, cała Polska mogła poczytać i posłuchać rozmów Ryśka, Zbycha i Mira . Politycy PO nie odzyskali już zaufania Tuska. Drzewiecki po skreśleniu z list PO planuje wrócić do biznesu.

Z Wiejskiej w pole

Inną znaną postacią, która już zrezygnowała z kandydowania jest posłanka SLD i członek pierwszej komisji śledczej ds. Rywina - Anita Błochowiak. Oficjalnie przyznaje, że chce wycofać się z polityki, ale z drugiej strony pewne było, że może mieć kłopoty ze znalezieniem się na listach SLD. Błochowiak w starciu o fotel szefa SLD poparła Olejniczaka, a Napieralski nie wybaczyłby jej takiej zdrady. Dalekie miejsce na listach nie gwarantowałoby miejsca w Sejmie. Błochowiak sama zrezygnowała i najprawdopodobniej znajdzie pracę w banku.

Podobnie rozbrat z polityką wziął Wojciech Mojzesowicz . Polityk, który w Sejmie zasiadał od 1989 r. Należał do ZSL, PSL, Samoobrony, PiS, a ostatnio PJN. - Mam swoje życie, swoje gospodarstwo - mówił. Zapowiedział jednak, że włączy się w kampanię wyborczą swojego obecnego ugrupowania - PJN. Formalnie został też wiceszefem tej partii.

Kolejny znany poseł, którego zabraknie na Wiejskiej, to polityk SLD Władysław Martyniuk: - To nie ma kompletnie znaczenia - tak Wacław Martyniuk odpowiada na pytanie, czy jego rezygnacja ze startu w wyborach parlamentarnych ma związek z konfliktem z Grzegorzem Napieralskim. Ale czy tak jest naprawdę, skoro dokładnie rok temu lider SLD pozbawił go funkcji sekretarza klubu?

Martyniuk po tym, gdy kandydował na szefa SLD przeciwko Grzegorzowi Napieralskiemu, stopniowo tracił władzę w partii. Marginalizacja skończyła się tym, że zdecydował o odejściu z polityki po 20 latach romansu z Wiejską.

Rezygnuje, bo ma dość polityki

Swoją rezygnację z polityki oficjalnie zapowiedział niezależny senator Henryk Stokłosa. Ten biznesmen spod Piły odpowiada w procesie karnym m.in. za korumpowanie urzędników ministerstwa finansów. Stokłosa dostał się wyższej izby parlamentu w wyborach uzupełniających. W okręgu pilskim zdobył prawie 40 proc. głosów. Rezygnuje, bo jak stwierdził, etap polityki ma już za sobą.

Listy nieobecnych uzupełniają też mniej znani posłowie, których pominęły własne partie, jak np. Sławomir Worach w Łodzi. Kłopoty z ponownym zasiadaniem w ławach na Wiejskiej mogą też mieć znani posłowie PiS z pomorskiego: Jarosław Sellin i Zbigniew Kozak, którzy trafili na dalsze miejsca list tej partii.

Chcą, ale wątpliwe, czy wejdą 

Mgliście wygląda sejmowa przyszłość polityków wyrzuconych z PiS lub PO. Jeśli PJN nie przekroczy progu wyborczego, na Wiejskiej nie zobaczymy Pawła Poncyliusza, Elżbiety Jakubiak i Tomasza Dudzińskiego. Wg. ostatnich sondaży, poparcie dla tej partii waha się w granicach błędu statystycznego.

Z pewnością kłopoty z reelekcją będą też mieli wyrzuceni członkowie Platformy : Zbigniew Chlebowski, Roman Ludwiczak, Robert Węgrzyn, czy Tomasze Misiak. Pierwsza trójka będzie startowała do Senatu, jako kandydaci niezależni, a Misiak - z bloku "Obywatele do Senatu.

Chlebowski odszedł z PO po ujawnieniu kompromitujących go stenogramów rozmów z Ryszardem Sobiesiakiem - biznesmenem branży hazardowej. Misiak stracił zaufanie Tuska po tym, gdy okazało się, że firma, w której miał udziały korzysta z budżetowych kontraktów. Węgrzyna usunięto za wypowiedź o lesbijkach . Z kolei senator Ludwiczuk, przed II turą wyborów prezydenckich w Wałbrzychu, namawiał Longina Rosiaka, pełnomocnika sztabu wyborczego Mirosława Lubińskiego, kandydata lewicy, by przeszedł na stronę PO. W zamian obiecywał mu stanowisko wicestarosty, a jego żonie - pracę w miejskiej spółce i zagraniczne wakacje. Media ujawniły nagrania ich rozmów, a Rosiak złożył na Ludwiczuka doniesienie do prokuratury.

- Stanę przed trybunałem wyborców, oni ocenią, czy moja wypowiedź zdyskwalifikowała mnie z życia publicznego. Jestem człowiekiem upartym, wyrzucają mnie drzwiami, a ja wracam oknem - mówił Robert Węgrzyn. Ciekawe tylko, czy wyborcy uchylą okna dla takich outsiderów politycznych?

Na kandydatów jakiej partii będziesz głosował w najbliższych wyborach?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM