Wybory 2011: "Pomarańczowe miasteczko" Ruchu Palikota pod KPRM. Chcą debaty

Członkowie Ruchu Palikota rozbili namiotowe miasteczko pod kancelarią premiera. Żądają debaty, w której wziąłby udział premier Donald Tusk i przewodniczący wszystkich partii, także tych, które nie są obecnie w parlamencie. Jak deklarują są gotowi pozostać pod kancelarią "nawet do 9 października".
Czytaj: Palikot w Sejmie? Nowy sondaż pokazuje, że...

Zielone i pomarańczowe namioty i plakaty ruchu poparcia pojawiły się pod Kancelarią Premiera. Członkowie ruchu chcą w ten sposób nakłonić premiera Donalda Tuska do debaty, w której wezmą udział nie tylko szefowie partii, które mają swoją reprezentację w parlamencie.

- Wielokrotnie zwracaliśmy się do premiera Donalda Tuska, aby nie wykluczał z debaty przedwyborczej Ruchu Palikota oraz innych pozaparlamentarnych ugrupowań, które zarejestrowały swoje komitety wyborcze. Ze smutkiem stwierdzamy, że nasze prośby nie przyniosły pożądanego rezultatu - informuje Małgorzata Prokop-Paczkowska , rzeczniczka prasowa Ruchu Palikota. 

Na konferencji prasowej w miasteczku nie pojawił się Janusz Palikot, byli za to kandydaci ruchu do sejmu - Spotkaliśmy się w proteście przeciw ignorowaniem RPP, głównie przez Donalda Tuska. Wielokrotnie nawoływaliśmy go do debaty - mówiła Anna Kubica sekretarz Ruchu Poparcia.

Polityka Tuska miała być otwarta, a platforma nas dyskryminuje

- Pan Premier przypomniał w nowo opublikowanym na stronie PO programie, że w 2007 roku obiecywał zmianę polityki, która miała być polityką otwartą, nie wykluczającą. Platforma nas dyskryminuje - mówi Kubica. Chodzi o tekst we najnowszym numerze tygodnika "Wprost" w którym rozmówca dziennikarzy stwierdził, że "w partii zapadła decyzja, że Palikota trzeba traktować jak powietrze, nie komentować, nie zauważać jego działań i zaczepek, bo każda reakcja będzie grać na jego korzyść".

- Ale za Palikotem stoi cała grupa ludzi, która dokonała tego, co nie udało się ugrupowaniom z dawno stworzonymi strukturami, zarejestrowała kandydatów na posłów w całej Polsce. My po raz kolejny apelujemy do premiera do debaty nie tylko z Januszem Palikotem, ale innymi partiami - będącymi poza parlamentem. Sondaże pokazują wzrost poparcia. Nie ma merytorycznych argumentów dla braku debaty z Tuskiem - mówiła sekretarz Ruchu.

"Możemy tu zostać dzień, dwa, pięć, do 9 października"

- Zbudowaliśmy miasteczko, poczekamy kilka godzin na reakcję. Jesteśmy zdeterminowani, możemy tu zostać dzień, dwa, pięć, do 9 października. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyśmy mogli normalnie rozmawiać - dodała. - Jak trzeba będzie, Janusz Palikot weźmie śpiwór i tu z nami zamieszka, ale to nasza determinacja działaczy z całej Polski ma pokazać premierowi. że trzeba z nami rozmawiać - stwierdziła.

"Tusk debatujący z Pawlakiem? To kpina"

Odnosząc się do debat w TVP, w których brał udział Janusz Palikot i reprezentanci wszystkich partii, członkowie ruchu stwierdzili, że Kancelaria premiera powiedziała, że w TVP rozmawia ze wszystkimi, ale na spotkaniu nie było premiera, tylko, poza Januszem Palikotem, przedstawiciele partii. -Nie chodzi o wysyłanie ekspertów. Jeśli ktoś jest premierem, powinien być gotowy do debaty na każdy temat. Sondaż SMG/KRC, najmniej przychylny dla nas mówi, że jesteśmy 4-5 siłą kraju. Taka debata jest potrzebna, pozostałe to ustawki. Tusk rozmawiający z Pawlakiem? To kpina - mówił Arnold Rypiński z Ruchu Palikota.

Dwa nagie mikrofony

Przedstawiciele chcieli wręczyć premierowi dwa nagie mikrofony, żeby zachęcić go do debaty. Wznosili też okrzyki "Stop Obłudzie". Ok. 15.30 w miasteczku namiotowym ma się pojawić Janusz Palikot.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM