Wybory 2011. Michalski: Trójkąt Weimarski? Czas, by PO wykorzystała go nie tylko do piaru

Dziś 20. rocznica nawiązania współpracy między Polską, Francją a Niemcami w ramach Trójkąta Weimarskiego. Platforma próbuje ją wykorzystać jako przypomnienie o różnicach między polityką zagraniczną swojego rządu i poprzedniej ekipy - pisze Cezary Michalski, współpracownik "Krytyki Politycznej" i "Newsweeka".
Medialnie nagłośniona rocznica Trójkąta Weimarskiego, Sikorski (jedna z kluczowych twarzy kampanijnych PO) mówiący o ekonomicznych, politycznych, a nawet militarnych gwarancjach, jakie współpraca z Niemcami i Francją stwarza dla samego przetrwania Polski, to w kontekście rozpędzonej kampanii wyborczej argument dla wszystkich, którzy głosowali na PO nie z powodu "histerii antypisowskiej" (cyt. za Kazik Staszewski, niestety), ale np. porównując teorię i praktykę polityki zagranicznej PiS i PO.

Podobnie jak prezydencja polska w UE, także Trójkąt Weimarski może się jednak okazać jako argument kampanijny PO skuteczny lub całkiem jałowy. Po pierwsze, Platforma musi udowodnić, że z Trójkąta i prezydencji potrafi czynić użytek inny, niż tylko piarowy. Po drugie, każde nowe zawirowanie w strefie euro sprawia, że tematyka europejska staje się w umysłach polskich wyborców kolejnym symbolem zagrożenia. Co automatycznie przesuwa ją z arsenału Platformy do arsenału PiS.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM