PO zamyka obywatelom dostęp do informacji publicznej? Senator Rocki: Wprost przeciwnie

Moja poprawka tak naprawdę zawęża możliwość ograniczenia dostępu do informacji publicznej - przekonywał dziś w Poranku TOK FM Marek Rocki. Senator Platformy jest autorem kontrowersyjnej poprawki nowelizującej ustawę o informacji publicznej, która według jej krytyków, ogranicza dostęp do takiej informacji.
- Konstytucja mówi, że obywatel ma prawo uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej i takie też jest stanowisko PO. Każda informacja, która powstanie przy pomocy pieniędzy publicznych, powinna być publicznie dostępna. Ale w tym samym artykule Konstytucji jest powiedziane, że ograniczenie tego prawa może nastąpić, jeśli chodzi o ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa - przekonywał senator.

Zdaniem prowadzącego Poranek w Radiu TOK FM Łukasza Grassa, tak przepis daje urzędnikom szerokie pole do interpretacji.

Poprawka minimalizuje pokusę używania ustawy o informacji niejawnej

Według senatora Rockiego, poprawka do ustawy o informacji publicznej w istotny sposób zawęża możliwość ograniczania dostępu i minimalizuje pokusę używania ustawy o informacji niejawnej. - W ustawie o informacji niejawnej jest powiedziane, że jeżeli coś miałoby wpłynąć niekorzystnie na funkcjonowanie gospodarki narodowej, to nadaje się klauzulę "poufne", a jeśli coś miałoby wpłynąć niekorzystnie na interesy ekonomiczne RP, nadaje się klauzulę "zastrzeżone". Nadanie klauzuli zamyka tę informację na zawsze, w ogóle ona będzie niedostępna. Teoretycznie jest możliwe, że taka klauzula będzie zdjęta, ale musi być zdjęta przez tę samą osobę, która ją nałożyła, a bywa tak, że ktoś przestaje być urzędnikiem i wtedy już nie zdejmie tej klauzuli - mówi Marek Rocki.

- Na jakiej podstawie uważa pan, że ta ustawa nie zamyka dostępu do informacji publicznej? - dopytywał Grass.

- Do tej pory urzędnicy byli mentalnie kuszeni tym, żeby nadawać klauzule. Teraz jeśli będzie alternatywa, zapis, który zaproponowałem do ustawy o informacji publicznej, to będzie wiadomo, że te informacje, które są istotne w toku negocjacji międzynarodowych, albo w czasie, kiedy powinny być nieujawnione przed przedstawieniem ich przed sądem, albo trybunałem, to na ten moment, w tym krótkim czasie, będą one nieujawnione, ale zaraz potem, po zamknięciu postępowania przed sądem, te informacje będą upublicznione. To otwiera dostęp - powiedział gość w Radiu TOK FM.

- Ale już będzie po wszystkim, nie będzie czasu na reakcję. I co wtedy? - nie rezygnował prowadzący.

- Nie ma powodu, żeby ta druga strona przed sądem, wiedziała jakimi argumentami posłuży się Skarb Państwa, albo żeby przedstawiciele innych państw wiedzieli jakie strategie negocjacyjne będą mieli przedstawiciele Skarbu Państwa. Skoro takie przepisy istnieją np. w Wielkiej Brytanii, to dlaczego my mamy zdradzać się ze swoimi pomysłami i te strategie ujawniać? - pytał senator i dodał: - To stawia w nierównej sytuacji Skarb Państwa i przedstawicieli Rzeczypospolitej.

Ale co zrobić, by wykluczyć, albo chociaż ograniczyć urzędniczą nadinterpretację? Według Grass nowe przepisy otwierają wrota do nadużyć ze strony urzędników. - Ciężko będzie określić gospodarczy interes państwa - stwierdził.

Zdaniem senatora PO, to rozwiązanie otwiera furtkę do upubliczniania, dlatego że nie daje możliwości nadawania klauzuli "poufne" albo "zastrzeżone". - Zaraz po wykorzystaniu informacji sprawa będzie upubliczniona, a nadzór nad tym będzie miał sąd - mówił Rocki.



Łukasz Grass nie dawał za wygraną: - Pan wie, ile trwają takie sprawy przed sądem? Chociażby ostatnia dot. tarczy antykorupcyjnej Tuska - dwa lata!

- Miejmy zaufanie do sądów RP. Niezależnie od tego jakie sprawy będą rozpatrywane - podsumował Marek Rocki i dodał: - Biuro legislacyjne Senatu nie miało zastrzeżeń do mojej poprawki.



Co sądzisz o nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM