''Sondaże mogą zmobilizować elektorat Platformy''

- Sondaże mogą zmobilizować elektorat Platformy i pomóc małym partiom na progu wyborczym - mówi w rozmowie z TOKFM.pl prof. Marcin Król, filozof idei. Krytykuje jednak same sondaże i postuluje, aby wyborcy decydowali w oparciu o programy partii, a nie o ich wyniki. Tyle, że: - Tego, co publikują partie, nie można nazwać programami - dodaje.
Dzisiaj "Gazeta Wyborcza" opublikowała kolejny przedwyborczy sondaż. Według niego Platformę Obywatelską popiera 33 proc. respondentów, PiS 26 proc., SLD - 8, a PSL 6 proc. Partia Janusza Palikota - wzbudzająca ostatnio duże zainteresowanie - znalazła się pod progiem wyborczym.

Co nam pokazuje kolejny sondaż? - Jedynie pewną tendencję. Pytanie tylko: co ja - wyborca - z tego mam? - pyta w rozmowie z TOKFM.pl prof. Marcin Król. Jego zdaniem publikowane sondaże raczej szkodzą, ponieważ nic właściwie nie mówią, tylko zaspokajają ciekawość. Jednakże: - W niektórych przypadkach sondaże mają znaczenie dla wyborców, ale trudno ocenić, czy negatywne czy pozytywne - uważa prof. Król.

Sondaże są. A programy partii? "Hasła i bajdurzenie"

Zdaniem Króla interesująca w sondażach jest jedynie różnica między dwiema największymi partiami w obecnym Sejmie: Platformą Obywatelską i Prawem i Sprawiedliwością. - Chodzi o ewentualne zbliżanie się PiS-u do PO. Ewentualne, bo różnica między tymi partiami cały czas jest kolosalna - podkreśla filozof.

Według sondażu "Gazety" wynosi ona 7 punktów procentowych i cały czas się zmniejsza. - I to może zmobilizować rozleniwiony elektorat Platformy - podkreśla profesor i przestrzega przed jednoznacznym ocenianiem poparcia tej partii - jego zdaniem związek głosujących na PO z samą Platformą, jest jak związek starego małżeństwa - oparty na przyzwyczajeniu i poczuciu obowiązku.

W opinii Króla sondaże też mogą pomóc małym partiom. - Ludzie mogą zacząć się zastanawiać, czy nie zagłosować na partię Palikota, bo wygląda, że "a nuż wejdzie do parlamentu". Ale i tak wolałbym, żeby jednak wprowadzić zakaz publikowania sondaży na dwa tygodnie przed dniem wyborów, żeby ludziom tym nie mieszać w głowach. Żeby sami podejmowali decyzje w oparciu o programy polityczne. No ale te programy są pokrętne i mętne.

Zresztą - według Króla - prawdziwych programów partii nie ma. - Tego, co partie publikują, nie można nazwać programami. To tylko zespoły haseł i bajdurzenia. Jedynie elementy tego, co prezentuje Palikot, spełnia warunki bycia programem.

Ujawnić metodologię

Zdaniem prof. Króla przy publikacji sondaży należy uwzględniać metodologię ich przeprowadzania. - Powinny być publikowane. Jeżeli nie w prasie lub na antenie, to chociażby w internecie. Wiadomo, że niektóre metodologie są zawiłe, ale internet pozwala na ich publikowanie - podkreśla filozof.

Według niego sondaże to czysta rozrywka, zajęcie dla mediów. - Sądzę, że ludzi sondaże obchodzą znacznie mniej niż media. Z wyjątkiem tego jednego elementu - zbliżania się PiS-u do PO - podsumował.

Publikowanie sondaży powinno być zabronione?

DOSTĘP PREMIUM