Palikot: Tuskowi puściły wczoraj nerwy. Koniec z umową

Janusz Palikot wyrasta na liczącego się gracza tej kampanii - sondaże wskazują, że jego ugrupowanie ma szansę wejść do Sejmu. A aktywność Palikota wciąż rośnie. Dzisiaj b. poseł PO zaatakował jej szefa. - Tuskowi puściły wczoraj nerwy. Koniec z naszym układem - powiedział w RMF FM.
O jaki układ chodzi? - Po moim odejściu z Platformy mieliśmy z Donaldem Tuskiem porozumienie. Ja nie będę atakował jego, a on będzie traktował mnie łagodnie. Po wczorajszych słowach Tuska koniec z układem - wyjaśnił Palikot. Polityka z Lublina najwyraźniej zdenerwowała wczorajsza wypowiedź premiera, który nazwał go "diabłem wcielonym".

- Tusk używający języka Rydzyka. Naprawdę, tego jeszcze nie było. Miesiąc temu mówi, że nie będzie klękał przed księżmi, czy przed Kościołem, a teraz używa metafory Rydzyka o diable - oburzał się Palikot.

Ale nie wszystko stracone. Jeśli Palikot wejdzie do Sejmu i sam nie zostanie premierem, jest gotów poprzeć Tuska na to stanowisko. - Nie za darmo. Oczekuję zmian. Ceną poparcia Ruchu Palikota są zmiany w programie PO. Przestawienie gospodarki na eksport i zmiany światopoglądowe. Wycofanie religii ze szkół, edukacja seksualna w szkołach, opodatkowanie Kościoła - zastrzegł.

"Lepszy Palikot z wibratorem niż..."

Dostało się też Ryszardowi Kaliszowi. Polityk SLD dwa dni temu oskarżył Palikota o złamanie umowy ws. współpracy i kłamstwo. Dziś w RMF FM Palikot kontratakował.

- Kalisz twierdzi, że kłamię? Co można myśleć o człowieku, który zdecydował się współpracować z kimś takim jak Napieralski. Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj - mówił.

A ostatnie pytanie Konrada Piaseckiego brzmiało: "Jeśli nie uda się wejść do parlamentu, kończy pan z polityką?". - Nie, cztery następne lata walczymy. Do następnych wyborów - odpowiedział Janusz Palikot. Jak będzie? Przekonamy się już 9 września.

Czy Ruch Palikota rzeczywiście ma szansę wejść do Sejmu?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM