Wybory 2011. "Ranni politycy" tłumaczą się z niskiej frekwencji

- Nasza wina. Ale bardziej konkurencji - bili się w pierś politycy tłumacząc zapowiadaną niską frekwencję w wyborach parlamentarnych. Eksperci nie pozostawiają złudzeń - większość Polaków nie zagłosuje. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" szefowa Centrum Badania Opinii Społecznej prof. Mirosława Grabowska przewiduje, że za dwa tygodnie głosować pójdzie 40-45 proc. wyborców. A jak komentowali to w TOK FM "Ranni politycy?"
- To jest porażka klasy politycznej, ale przede wszystkim rządzących - ocenił Ryszard Czarnecki. - Tak rządzili, że ludzi odepchnęli od polityki - mówił o koalicji PO-PSL europoseł PiS. - Co by nie powiedzieć, cztery lata temu władze ówczesne zostały ocenione przez dużą liczbę obywateli. Przegraliśmy te wybory... - przyznał polityk PiS. Jego zdaniem niska frekwencja sprzyja rządzącym, bo chcą "jakoś prześlizgnąć się" do następnej kadencji.

SLD: Za dużo agresji

- Panie pośle. Wtedy wszyscy poszli, by odsunąć od władzy was! To wie każde dziecko w Polsce - odpowiedział Czarneckiemu Tomasz Kalita. Kandydat na posła SLD narzekał na brak pozytywnej kampanii - To pierwsze wybory bodaj od 1890... przepraszam, od 1989 roku, które nie odbywają się przeciwko komuś, przeciwko czemuś. Ta kampania nie ma za bardzo temperatury wyborczej. Ale ja się nie dziwię wyborcom. Jest tyle agresji, nienawiści w polityce. Spór między PO i PiS zniechęca do udziału w wyborach - twierdził. Kalita mówi, że wszyscy politycy powinni włączyć się merytoryczną kampanię a nie w walkę na haki, która odstręcza wyborców od głosowania.

PSL: Demokracja zaczyna nas nużyć

Janusz Piechociński zastanawiał się skąd biorą się takie wyniki sondaży? - To pochodna wielu rzeczy: tabloidyzacji i przyspieszenia polityki po 2005 roku. Psucia polityki, która przerodziła się w celebrację, rzucanie z łatwością obietnic. A później z robotą było gorzej... - mówił. - Demokracja zaczyna nas nużyć. Wymagamy, a jednocześnie nie idąc na wybory chcemy, by ktoś się nami zainteresował - zwracał uwagę poseł PSL.

PO: społeczeństwo jest zmęczone naszymi sporami

- W całej Europie spada frekwencja wyborcza - martwił się europoseł PO Krzysztof Lisek. - I to dotyczy i wyborów lokalnych i parlamentarnych i do Parlamentu Europejskiego. Co jest bardzo przykre, frekwencja jest niska w populacji najmłodszych wyborców. Winę ponosimy my: politycy. Jesteśmy aktywni w końcówce kampanii, ale nie pracujemy ze społeczeństwem. Nie tłumaczymy na czym polegają różnice między naszymi programami. To dotyczy całej Europy. Ludzie w Niemczech mówią: jaka jest różnica między CDU a SPD? Wszyscy są za Europą itd. - mówił. Lisek wątpi w skuteczne zwiększenie frekwencji w końcówce kampanii. - Ja jestem pesymistą. Myślę, że społeczeństwo jest zmęczone naszymi sporami, w niezbyt dobrym stylu. I myśli: róbcie sobie co chcecie.

Prezydent walczy o frekwencję

Specjalną kampanię zachęcającą do głosowania przygotował Pałac Prezydencki. Na razie poznaliśmy list Bronisława Komorowskiego, w którym zachęcał do pójścia na wybory. Ale współpracownicy prezydenta już zapowiadają, że na tym nie koniec. Kolejne etapy prezydenckiej kampanii profrekwencyjnej mamy poznać już w najbliższych dniach.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM