Wybory 2011: Kurski o samospaleniu: "Jedno wielkie oskarżenie państwa Tuska"

- Ten list jest jednym wielkim oskarżeniem państwa Donalda Tuska i powinien postawić go w bardzo trudnej sytuacji - mówił w RMF Jacek Kurski z PiS (ten sam, który w czasie kampanii prezydenckiej mówił o "dziadku z Wehrmachtu"). Dziś komentował list niedoszłego samobójcy przed Kancelarią Premiera. - Kto chce na takich dramatach robić kampanię, to jest jego sprawa, jego styl, jego wstyd - odpowiadał premier.
Otacza się pan grupą kłamców - list niedoszłego samobójcy

- To, że Donald Tusk robi sobie dzisiaj cyrk i jeździ po Polsce - w sytuacji, gdy przez to lato nic nie zrobił i doprowadził do granicy wytrzymałości setki i tysiące ludzi, z których niektórzy porywają się na własne życie - jest jednym wielkim aktem oskarżenia czterech lat Platformy Obywatelskiej - mówił w RMF Jacek Kurski.

To Tusk tym gra?

Eurodeputowany PiS zarzucił Tuskowi, że to premier "zagrał" w kampanii ludzką tragedią. - Może zapytajmy Donalda Tuska, dlaczego ten człowiek porwał się na swoje życie i dlaczego Donald "nic nie mogę" Tusk dopiero po czterech latach nic nie robienia, próbuje jeszcze wygrać kampanijnie fakt, że ten człowiek się podpalił. Fotografuje się teraz i przyjeżdża do tego człowieka i udaje wielkie współczucie. To jest po prostu szczytem hipokryzji i myślę, że ludzie to widzą - mówił Kurski.



Czy to jest temat kampanii?

Próba samobójcza przed siedzibą premiera to zdaniem Kurskiego jest temat kampanii i powinni o tym mówić politycy: - Jak to nie można do tego mieszać polityków, skoro intencją tego człowieka było właśnie, żebyśmy się zajęli w kampanii tą sprawą. Ten człowiek podpalił się właśnie dlatego, żeby wykrzyczeć swoją bezradność. Naszym moralnym obowiązkiem jest więc mówić dzisiaj i czytać w mediach list tego człowieka. Dlaczego nie ma wejść "na żywo" spod kancelarii premiera? - zastanawiał się Kurski.
- Były i są - zwróciła uwagę dziennikarka.
- No tak, ale jakieś takie bardzo króciutkie.

To wina Donalda Tuska?

- Czy piątkowa tragedia to wina Donalda Tuska? - dopytywała dziennikarka RMF? - "Panie premierze, otacza się pan zgrają klakierów i hipokrytów" - od tych słów zaczyna się list tego człowieka. "W czasie kampanii wyborczej jeździ pan po kraju i opowiada obywatelom, co zrobiliście" - odpowiadał Kurski, cytując ujawnione w mediach fragmenty listu.

Adresat do wiadomości, a nie adresat główny

Mężczyzna, który podpalił się przed Kancelarią Premiera zostawił kilka listów. Przed tragedią wysyłał je też do innych polityków. Także do prezesa PiS. Kurski tłumaczy, że Jarosław Kaczyński był tylko "adresatem do wiadomości, a nie adresatem głównym". - Wierzyliśmy, że pani Pitera podejmie skuteczne działanie. Stało się jednak inaczej - mówił w RMF.

"Jego sprawa, jego styl, jego wstyd"

Donald Tusk zapewnił, że w nocy przyjrzał się sprawie mężczyzny, który wczoraj przed kancelarią premiera próbował się podpalić. - Kto chce na takich dramatach robić kampanię to jest jego sprawa, jego styl, jego wstyd - mówił dziennikarzom Tusk.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM