Grać samospaleniem w kampanii? Politycy u Moniki Olejnik

Czy samospalenie desperata przed kancelarią premiera powinno być tematem kampanii wyborczej? - Mi się podobał apel prezesa PiS, by nie wykorzystywać tego w kampanii. Tylko: albo nie był to apel szczery, albo nie ma elementarnej karności w PiS. Bo PiS się do tego apelu się nie zastosował - mówił doradca prezydenta Tomasz Nałęcz. A co na to inni goście "Siódmego dnia tygodnia" w Radiu ZET?


Liderzy największych partii, podobnie jak prezydent, zgodnie apelują od wczoraj o niewykorzystanie tragedii zdesperowanego człowieka do bieżącej kampanii wyborczej. Jednak już poszczególni politycy nie zastosowali się do apeli liderów. Polityczne komentarze wygłaszał między innymi eurodeputowany PiS Jacek Kurski, czy jeden z liderów PJN Paweł Poncyliusz.

PJN nie będzie milczeć

Szef Poncyljusza mówił w Radiu ZET, że nie zamierza milczeć w tej sprawie: - Wbiję kij w mrowisko. Uważam, że polityk powinien postępować zgodnie z sumieniem. I moje sumienie mi podpowiada, że jeżeli ktoś w środku kampanii publicznie posuwa się do takiego ruchu, to trzeba uważnie pochylić nad treściami, które wyraźnie sformułował w liście. Ja do żadnego, tworzonego "frontu milczenia" przystępował nie będę - mówił w Radiu ZET szef PJN Paweł Kowal. Zastrzegł, że skupi się na "problemie", a nie na nazwisku, czy rodzinie desperata. Jego zdaniem problemy, z którymi się borykał ten mężczyzna, "dotyczą wielu przedsiębiorców".

Żelichowski: Zostawmy to poza polityką

Stanisław Żelichowski z PSL przypominał, że nieprawidłowości, o których w listach pisał desperat, były sprawdzane i nie potwierdziły się. - Zdarzenie tragiczne. Nie chciałbym, by ktoś wykorzystywał to w kampanii i moje ugrupowanie na pewno tego nie uczyni. Natomiast do naszych biur często przychodzą ludzie zdesperowani. Jeśli dochodzi do jakiegoś błędu urzędnika, to można pomóc. Jeśli winy nie ma, to taka pomoc jest trudna. Trzeba życzyć mu powrotu do zdrowia i zostawić to poza polityką - mówił przedstawiciel ludowców.

Hofman: Julia Pitera to jest problem

- Dziś należy życzyć, by ten pan wrócił do zdrowia - zgodził się z Żelichowskim rzecznik PiS. Następnie poseł Adam Hofman zaatakował Julię Piterę (pełnomocnik rządu do walki z korupcją sprawdzała informacje z wcześniejszych listów desperata) - Rozbudzono wielkie nadzieję. Nadzieję na walkę z korupcją. Ja pamiętam okładkę z Julią Piterą w stroju szeryfa: "będę walczyć z korupcją". Wielu w to uwierzyło. A potem zetknęło się z zimnym aparatem państwa. Pismo od Julii Pitery mówi: Ja to wysłałam do ministerstwa, ministerstwo mi odpowiedziało, nie ma żadnego problemu. To jest problem - mówił w Radiu ZET polityk PiS.
- Przepraszam bardzo, ale pan się trochę mija z faktami. Julia Pitera napisała, że były kontrole w tym urzędzie i nie było nieprawidłowości - zwróciła uwagę Monika Olejnik
- Minister Pitera jest od walki z korupcją. To nie jest listonosz - ripostował Hofman.

Nałęcz: Taki wybraliście model kampanii wyborczej: by grzać na emocjach

Tomasz Nałęcz z Kancelarii Prezydenta mówi, że tragedia sprzed kancelarii nie powinna być wykorzystywana w atakach politycznych. - Zwłaszcza gdyby szukać kontekstu tej tragedii, to on się wiąże z kampanią i emocjami, które panowie posłowie rozpalacie do czerwoności! (...) Taki wybraliście model kampanii wyborczej: by grzać na emocjach! By pokazywać ludzką krzywdę, że jesteście skuteczni w załatwianiu. Szukacie jakiegoś nieszczęśnika i mu pomagacie. Więc inny nieszczęśnik myśli, że jak dramatycznie zwróci na siebie uwagę to mu pomożecie. Ze zdumieniem patrzyłem na polityków PiS-u, bo mi się podobał apel prezesa. Ale PiS się do niego nie zastosował - mówił Tomasz Nałęcz.

Marek Siwiec: "Premier zachował się w tej sprawie dobrze"

Eurodeputowany SLD Marek Siwiec ma mieszane uczucia: - Czym innym jest proste, prymitywne wykorzystanie sytuacji, że "człowiek w desperacji dokonał czego dokonał, a winny jest premier Tusk". Rozumiem, że apel jest o to, aby tak nie mówić, natomiast sytuacja zasługuje na jakiś komentarz. (...) Pan profesor Nałęcz powiedział przed chwilą, że w kampanii wyborczej obiecuje się ludziom załatwienie ich sprawy. Oczywiście, że kontekst tego wydarzenia jest związany z działaniami premiera, który pojechał i obiecał, zetknął się z tą biedą. (tu prof. Nałęcz wtrącił: "Wcześniej był jeszcze Paprykarz"). Ktoś pomyślał, że może coś załatwi w ten sposób. (...) Jeśli coś takiego ma miejsce, to nie można temu odbierać dramatyzmu, nie można mówić że to wariat, albo że został źle potraktowany. Nie należy tego wykorzystywać, ani nie można mówić, że nic się nie stało. Premier zachował się w tej sprawie dobrze i zawodowo, bo doszedł do prawdy materialnej - chwalił Siwiec.

Szejnfeld: Trzeba rozróżnić zajmowanie się jakąś sprawą od robienia na tym polityki

- Z mojego doświadczenia parlamentarnego wynika, że bardzo często do biur poselskich zgłaszają się osoby w dramatycznej sytuacji. Staramy się sprawdzać i w miarę możliwości pomagać. Zdarza się jednak, że po sprawdzeniu, niewyobrażalnie dramatycznie opisywana sytuacja była nieprawdziwa. Różne są przypadki. Trzeba rozróżnić zajmowanie się jakąś sprawą od robienia na tym polityki - mówił w Radiu ZET Adam Szejnfeld z Platformy Obywatelskiej.

DOSTĘP PREMIUM