''PO traci elektorat - młodych ludzi'' [KOMENTARZ]

- Problem tej kampanii polega na tym, że to nie PiS zyskuje, lecz że PO traci potencjalny elektorat - młodych ludzi - mówi w rozmowie z TOKFM.pl dr Robert Sobiech, socjolog z UW. - A teraz jeszcze potencjalni liderzy - np. gwiazdy muzyki jak Kazik Staszewski - publicznie deklarują rozczarowanie rządami PO - dodaje.
Trwa wyborcza ofensywa Jarosława Kaczyńskiego nakierowana na młodych ludzi - w weekend prezes Prawa i Sprawiedliwości spotkał się z nimi w warszawskim klubie Hybrydy. Wypytywany przez Sylwię Ługowska, Ilonę Klejnowską i Annę Krupkę - młode twarze PiS-u w tych wyborach - oskarżał rząd Donalda Tuska o nie zrealizowanie obietnic sprzed czterech lat.

- PiS startuje do młodych ludzi od dłuższego czasu, jednak czy ma dla nich jakąś receptę? - komentuje dr Robert Sobiech, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I odpowiada: - Podejrzewam, że jednak nie.

Jego zdaniem propozycje Prawa i Sprawiedliwości to wybrane i niespójne pomysły. - PiS jest w dziwnej sytuacji - z jednej strony dobrze definiuje szklany sufit, na który natrafiają młodzi, z drugiej zaś koncentruje się na propozycjach dla studentów uczelni państwowych, bo przecież np. kwestia opłat za drugi kierunek jest nakierowana na nich. Natomiast elektoratem PiS-u raczej mogą być młodzi z małych miejscowości, czyli ci studiujący na prywatnych uczelniach - to ich w pierwszej kolejności dotyka problem szklanego sufitu- podkreśla socjolog.

To nie PiS zyskuje - to PO traci

- Problem tej kampanii polega na tym, że to nie PiS zyskuje, lecz że PO traci potencjalny elektorat - młodych ludzi - komentuje Sobiech. - Widać to chociażby w mediach - liderzy, np. gwiazdy muzyki, którzy mogą być atrakcyjni dla młodych ludzi publicznie deklarują rozczarowanie rządami PO. Media z kolei silnie to nagłaśniają. Nic więc dziwnego, że tego typu nastroje będą się nasilały. M.in. Kazik Staszewski i Zbigniew Hołdys zadeklarowali, że są rozczarowani rządami PO i nie będą głosować w nadchodzących wyborach.

Według eksperta z Uniwersytetu Warszawskiego, Platforma sama też nie za bardzo reaguje na odpływ młodego elektoratu. O jak dużym elektoracie mówimy? - W tych pokoleniach wyżu to mniej więcej pół miliona młodych. Jeżeli PO ma szansę na cztery miliony głosów, to będzie się liczyć w tej kampanii każdy tysiąc głosów - uważa socjolog.

Studenci mają alergię na politykę. Przez jej styl

- Styl uprawiania polityki i relacjonowania jej jest tak irytujący, że znaczna większość studentów reaguje na nią alergicznie - uważa dr Sobiech. W jego opinii winne temu są przede wszystkim media i sami politycy. - Przez to polityka wśród młodych wchodzi do pewnej niszy, nie wzbudza aż takiego zainteresowania - dodaje.

Młode twarze w PiS. "Sygnał. Ale brak priorytetów"

Zdaniem socjologa wystawianie w wyborach "młode twarze" przez PiS to sygnał do całego młodego pokolenia, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest partią obciachową. - Do wszystkich wahających się to sygnał, że PiS nie jest zamkniętą grupą ludzi nakierowanych na przeszłość - zauważa Sobiech.

Jednak podkreśla też, że głównym problemem PiS-u stała się przez to wiarygodność. - Prawo i Sprawiedliwość w końcówce kampanii usuwa tematy, które były dla partii kluczowe - kwestię odzyskiwania państwa. O ile propozycje gospodarcze, polityki społecznej czy edukacyjne wpisują się w narrację innych partii, o tyle kwestia np. obsadzania stanowisk w państwie swoimi jest dla wyborców ważna. I pytają: to co w końcu będzie priorytetem partii Kaczyńskiego? I tu pasuje okładka z najnowszego numeru "Wprost" - pokazuje, że PiS swoje priorytety ukrywa - podsumowuje socjolog.

DOSTĘP PREMIUM