Wałęsa o Palikocie: Jest potrzebny. Będę chciał go nawrócić

Lech Wałęsa, choć ma zastrzeżenia do PO, to nie widzi lepszej alternatywy w tegorocznych wyborach. Były prezydent ciepło wypowiedział się o Januszu Palikocie. - Palikot jest potrzebny, życzę mu, by wszedł do parlamentu - powiedział w Radiu RMF FM były prezydent.
- Nie mamy dobrych wyborów. Najbardziej rozsądna grupa to jednak Platforma - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Lech Wałęsa, który liczy, że PO zrobi więcej w drugiej kadencji - Czy my zawsze musimy zaczynać od nowa? Czy my zawsze musimy hamować procesy. Trzeba jeszcze raz dać szansę PO. W drugiej kadencji pokończą różne sprawy i wtedy będzie można ich rozliczyć - uważa Wałęsa.

Były prezydent jest przekonany, że po wyborach będą zmiany w rządzie. - Zmęczeni zostaną zastąpieni mniej zmęczonymi. Ale Tusk zostanie, w tych warunkach zdaje egzamin - uważa.

Zdaniem Wałęsy, najlepszym koalicjantem dla PO jest właśnie PSL. A gdyby doszło do wyboru - SLD albo Palikot? - pytał Konrad Piasecki. - To rozpisałbym jeszcze raz wybory - odpowiedział Lech Wałęsa, który jest przekonany, że obie partie nie pasują do PO.

Wałęsa ciepło o Palikocie i gorzko o PiS

- Palikot jest potrzebny, życzę mu, by wszedł do parlamentu. Teraz mówi różne rzeczy, ale to dlatego, że chce wejść, szuka luki - uważa były prezydent. Wałęsie przeszkadzają antykościelne poglądy Palikota, ale ma na nie sposób. - Będę chciał go nawrócić - ogłosił.

Wałęsa nie wierzy w zwycięstwo PiS. - A nawet jeżeli wygrają wybory, nikt nie będzie chciał z nimi pracować - uważa były prezydent. Nowy wizerunek PiS, "ani mnie cieszy, ani boli, wiem że to jest gra, tak się ustawiają, by wygrać wybory". Może rzeczywiście się zmienili? - dopytywał Piasecki. - Jako chrześcijanin wierzę w możliwość nawracania, ale to jeszcze im nie grozi - przekonuje Wałęsa.

W swojej książce Jarosław Kaczyński sugeruje, że Lech Wałęsa chciał się osobiście rozprawić z całą opozycją i z nim samym. Wałęsa temu zaprzeczył. - Gdybym miał jeszcze raz walczyć, jak wtedy walczyłem, to bym prosił, by Kaczyńscy się włączyli. Ale tylko do walki. Bo do pracy oni się nie nadają w ogóle. Nie potrafią pracować pozytywnie, tylko wciąż szukają wrogów, zamykają ludzi, a potem trzeba płacić odszkodowania - podsumował były prezydent.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM