PO straszy PiS-em? ?Jest się czego bać. Niektóre 'patriotyczne wypowiedzi'...''

- Straszenie Prawem i Sprawiedliwością to straszenie nie tylko służbami specjalnymi, jak CBA, to także straszenie pewną wizją państwa, którą prezentuje PiS - komentuje dla TOKFM.pl dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z UW. - Przecież jak czytamy opinie PiS-owców, że np. ?patriotyczne? wypowiedzi kiboli powinny być doceniane, to ręce opadają - przyznaje.
Minister finansów Jacek Rostowski straszy Prawem i Sprawiedliwością. - Jest czego się bać. Wszyscy, którzy pamiętają lata 2005 - 2007 wiedzą, że jest to partia, która wprowadza zamęt, konflikt polityczny, jest bardzo antyeuropejska - mówi minister. Jednak czy straszenie PiS-em może jeszcze działać?

- PiS bardzo ładnie to rozgrywa. Mówi, że Platforma w sposób nieuzasadniony straszny i że to nie działa, a media to podchwytują - komentuje dla dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. - A pamiętajmy: straszenie PiS-em, to nie tylko straszenie służbami, takimi jak CBA, lecz pewną wizją państwa, którą prezentuje PiS. Ekonomicznie może najmniej da się straszyć partią Kaczyńskiego, ale wizją państwa w ogóle, wizją miejsca Polski w świecie - już tak. Przecież chociażby jak czytamy wypowiedzi PiS-owców, że "patriotyczne" wypowiedzi kiboli powinny być doceniane, to ręce opadają. O jakim patriotyzmie my mówimy?

PO przegrała swój czas

Zdaniem Materskiej-Sosnowskiej najbardziej charakterystyczne dla wizji państwa Prawa i Sprawiedliwości są wypowiedzi zarówno lidera partii - Jarosława Kaczyńskiego - jak i jej rzecznika - Adama Hofmana. - Robią dokładnie to samo - deprecjonują każdego, kto ma inne poglądy i nie jest z PiS-em - uważa politolożka. I pyta: - Jak lider dużej partii opozycyjne może w ogóle mówić, że wiadomo co trzeba zrobić z sądami, kiedy wydają wyroki nie po jego myśli?

Straszenie PiS-em może jednak samej Platformie Obywatelskiej niewiele przynieść przed wyborami. - PO przegrała swój czas. Dzisiaj straszenie PiS-em to za mało - to teksty działające już tylko na twardy elektor Platformy. Natomiast to za mało, żeby zmobilizować ludzi. Nie wydaje mi się, żeby to była dobra technika.

Debata? A po co?

Według dr Materskiej-Sosnowskiej nie doczekamy się debaty liderów największych partii. - A po co Kaczyński ma debatować z Tuskiem? Łatwiej mu jest prowadzić kampanię tak, jak teraz. Prezes już raz poniósł sromotną klęskę w 2007 roku. Teraz jego poparcie rośnie - debata jest mu więc niepotrzebna - podsumowuje politolożka z UW.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM