Wybory 2011. Kalisz: Koalicja tylko wtedy, gdy SLD będzie równorzędnym partnerem

- Nie możemy wejść do rządu, w którym musielibyśmy realizować program partnera silniejszego. Bo jako ten słabszy na pewno stracimy. W takiej sytuacji będę przeciwko jakiejkolwiek koalicji - mówi w rozmowie z ?Gazetą Wyborczą? poseł SLD Ryszard Kalisz.
- Można rozważać koalicję tylko wtedy, kiedy SLD będzie równorzędnym partnerem i będzie miał te same możliwości realizacji swojego programu jak drugi partner - mówi Kalisz.

Ostatni raz wybory wygraliście w 2001 roku. Ile lat można wytrzymać w opozycji? - pyta Agnieszka Kublik.

- Ostatnio po wielu latach do władzy wróciła np. duńska partia socjaldemokratyczna. Ale prognozuję, że nasz wynik będzie dużo lepszy, niż się pani spodziewa.

Lepszy niż to, co Grzegorz Napieralski dostał w wyborach prezydenckich? A dostał 13,68 proc.

- To jest minimum tego, o co powinna się starać cała partia.

"Nie mogłem wspierać partii wodzowskiej"

Kalisz zapewnia, że "nigdy" nie chciał przejść do Ruchu Palikota. - Nigdy nie rozważałem poważnie pójścia do Palikota. Rozmawiałem z nim o potrzebie partii merytorycznej, partycypacyjnej, w której rozdzielone są role polityczne i organizacyjne. Postawiłem mu warunki lewicowej wrażliwości. On tych warunków nie spełnił, a taki proces rozpoczął się w SLD. Nie mogłem wspierać partii z natury wodzowskiej, partii jednego człowieka - Janusza Palikota ze wszystkimi jego słabościami - mówi Kalisz.

Poseł SLD odnosi się też do hasła PO "Polska w budowie". - Polska się rozwija przez ostatnie 22 lata i to jest zasługa nas wszystkich. Nie tylko ostatnich czterech lat - mówi Kalisz.

- A jeżeli PiS będzie miał dobry wynik, to będzie świadczyło, że da się wygrać socjotechnicznymi zagrywkami, co do których rozsądni ludzie nie powinni mieć jakichkolwiek złudzeń - mówi polityk.

Cała rozmowa w internetowym wydaniu ''Gazety Wyborczej''

DOSTĘP PREMIUM