"Rząd Kaczyńskiego? Nabzdyczenie, deklaracje..." - Sikorski we "Wprost"

- Kontrakt PiS jest taki: wybierzcie nas, a godnościowo doprowadzimy Polskę do patriotycznej klęski. Wam co prawda będzie gorzej, ale my, jako przywódcy, przejdziemy do historii - mówi w wywiadzie dla "Wprost" Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, wiceprzewodniczący Platforym Obywatelskiej.
Na niespełna tydzień przed wyborami parlamentarnymi Radosław Sikorski, wiceprzewodniczący PO, przekonuje: - Kwintesencją filozofii PiS, przełomowym dokumentem tej kampanii, jest list Jarosława Kaczyńskiego do Tomasza Adamka. Nie chodzi o to, żeby wygrać, tylko o to, że trzeba się rzucić na mocniejszego, po czym szlachetnie przegrać. Wrócić z obitą twarzą i epatować swoim cierpiętnictwem.

Szef polskiej dyplomacji przekonuje tym samym, że to Platforma Obywatelska będzie lepszym wyborem 9 października. Czemu? Ponieważ proponuje m.in. "dokończenie modernizacji Polski i położenie podwalin pod zwycięstwa zwykłe". - To wymaga porachowania możliwości, inteligentnego określenia interesów, zorganizowania koalicji wewnętrznej i międzynarodowej dla osiągania sukcesów - przekonuje Sikorski.

PiS i SLD. "Analfabeci ekonomiczni"

- Jeśli chodzi o składanie obietnic, to PiS ściga się z SLD na gruszki na wierzbie - uważa Sikorski. I zapewnia, że gdyby rząd robił to, co proponowała opozycja na kryzys, czyli "dosypywali pustego pieniądza do gospodarki", to "ładnie byśmy dziś wyglądali". Jeżeli dodatkowo PiS i SLD uważają, że miały wtedy rację, to zdaniem szefa MSZ są po prostu "analfabetami ekonomicznymi".

Według wiceszefa PO, gdyby z kolei realizować propozycje Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Prawa i Sprawiedliwości, to obniżony zostałby rating polskich obligacji i skoczyłaby cena długu. Co to oznacza? - W rezultacie mniej środków dla wszystkich, w szczególności najuboższych, którzy zawsze najwięcej tracą na inflacji.

Debaty? "Dobrze, że nie było PiS"

Zdaniem Radosława Sikorskiego dobrze się stało, że w niektórych debatach telewizyjnych nie uczestniczyli przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. - Dzięki temu zobaczyliśmy, jak mogłaby wyglądać polska polityka bez tego jadu, paranoi i odlotu emocjonalnego, który wnosi partia Kaczyńskiego - uważa minister spraw zagranicznych.

Deklarację prezesa Prawa i Sprawiedliwości, że ten zamierza współpracować z prezydentem po możliwej wygranej w wyborach, Sikorski komentuje: - Niemożliwe! Będzie współpracował? Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, że pofatyguje się i odbierze od prezydenta akt desygnacji na premiera.

Różnica między PO a PiS: "Tusk marszałkiem, Kaczyński..."

Zapytany - na podstawie własnego doświadczenia (Sikorski był dawniej członkiem rządu Jarosława Kaczyńskiego) - o różnicę między szefem PO a szefem PiS, Sikorski stwierdza: - Donald Tusk jest marszałkiem wśród generałów. Jarosław Kaczyński był pułkownikiem wśród kaprali.

- U Kaczyńskiego zawsze było nabzdyczenie się, gromkie deklaracje o zmobilizowaniu sił, po czym walnięcie głową w mur - opowiada wiceszef PO. I podaje przykład: - Proponowałem Jarosławowi Kaczyńskiemu, że jeżeli chcemy rozwiązać kwestię emerytur SB-ków, to trzeba zaproponować coś, co się obroni w Trybunale Konstytucyjnym. Jarosław Kaczyński zaproponował najradykalniejszą możliwą wersję i oczywiście nie osiągnął nic. My w rządzie PO-PSL zaproponowaliśmy obniżenie emerytur SB-ckich za czas, gdy byli w służbie. I to obowiązuje.

DOSTĘP PREMIUM