Kamiński: Tusk konfrontując się z ludźmi, zyskuje. Kaczyński się ich boi

- Dobrym pomysłem PO było postawienie na kontakt z wyborcami, Donald Tusk jeżdżąc i konfrontując się z ludźmi zyskuje, bo ludzie widzą, że on się ich nie boi - powiedział w radiu ZET Michał Kamiński, europoseł PJN. - Kaczyński, i to jest jego problem, boi się ludzi - dodał.
Kamiński stwierdził, że PO zaczęła wreszcie prowadzić skuteczniejszą kampanię wyborczą i że słusznie postawiła na spotkania z wyborcami. Jednocześnie krytykował wycofanie Jarosława Kaczyńskiego. - Wczoraj dowiedziałem się o wizycie Jarosława Kaczyńskiego w Janowie Lubelskim, która była zamkniętą wizytą dla dwudziestu osób, na którą nikogo, kto tam chciał wejść, nie wpuszczono - mówił Kamiński.

Zwracał też uwagę, że Kaczyński spóźnił się na to spotkanie aż dwie godziny, po czym zaraz po krótkiej wypowiedzi, wyjechał. - Nawet ci wyselekcjonowani goście nie mogli mu zadawać żadnych pytań. Jarosław Kaczyński, i to jest jego problem, boi się ludzi - stwierdził Kamiński.

"Dla mojej rodziny lepszy będzie Tusk"

- Jeżeli mam do wyboru premiera Donalda Tuska i premiera Jarosława Kaczyńskiego, to dla mnie i dla mojej rodziny - dla mojej żony i moich córek - lepsze jest, żeby Polską w nienajłatwiejszych czasach kierował ktoś taki, jak Donald Tusk, niż ktoś taki, jak dzisiaj jest Jarosław Kaczyński - powiedział Michał Kamiński. Zapewniał, że gdy pisał przemówienia Jarosławowi Kaczyńskiemu, naprawdę wierzył, że "trzeba skończyć wojnę polsko-polską", że trzeba "współpracować z Niemcami, mieć miły przekaz dla Rosjan". - Jestem autorem 80% przemówień, które wygłaszał w kampanii prezydenckiej. Odszedłem z PiS, dlatego że przekonałem się, że Jarosław Kaczyński jest nieszczery również wobec swoich najbliższych współpracowników - stwierdził.

"Tusk będzie zmuszony do złej koalicji"

Europoseł PJN zwracał jednak uwagę, że to nie przejęcie władzy przez Kaczyńskiego jest najgorszym scenariuszem. - Niebezpieczeństwo polega na tym, że Donald Tusk będzie zmuszony do złych koalicji - mówił Kamiński. - Kiedy Kaczyński ostrzega przed "tuskopalikotem", powinien również powiedzieć również, żeby nie głosować na PiS. Każdy głos oddany na PiS zwiększa szansę, że Janusz Palikot wejdzie do rządu, a głos oddany na PJN, a nie na PiS, jest głosem za tym, żeby Janusz Palikot w rządzie nie był - podsumował.

"Wróciłby Macierewicz, Brudziński i Fotyga"

Michał Kamiński zauważył też, że premierostwo Jarosława Kaczyńskiego byłoby dla Polski "bardzo niebezpiecznym eksperymentem". - Na przestrzeni ostatnich lat Jarosław Kaczyński pozbywał się ludzi lepszych i zastępował ich gorszymi - mówił. Przestrzegał, żeby wyborców, że "nie zmylili profesorowie, których kilku jest na listach, czy bardzo ładne i niegłupie młode dziewczyny, które są na listach". - Niech nikt się nie łudzi, że Ci profesorowie i te dziewczyny będą zapleczem Jarosława Kaczyńskiego. My znamy te nazwiska, to są ludzie, którzy dziś zostali schowani - Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński czy Anna Fotyga (...) oni po wyborach wrócą do pierwszej linii - mówił Kamiński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM