Wybory 2011. Ekspert od mowy ciała: "Lis nastawiony na walkę, u Kaczyńskiego skrywana złość"

Kto wypadł lepiej we wczorajszej rozmowie Lis - Kaczyński? - Tak naprawdę każdy z nich wygrał. Tomaszowi Lisowi udało się rozszczelnić wyborczą maskę Jarosława Kaczyńskiego. A ten pokazał, że potrafi przyłożyć nawet tak wyrafinowanemu dziennikarzowi - ocenia Leszek Mellibruda, psycholog biznesu i ekspert od mowy ciała.
Wczorajsza rozmowa Tomasza Lisa z Jarosławem Kaczyńskim zelektryzowała komentatorów i internautów. Psycholog biznesu Leszek Mellibruda specjalnie dla serwisu Wybory 2011 [NA ŻYWO] przeanalizował mowę ciała prezesa PiS i dziennikarza. O czym myśleli i co czuli panowie?

"U Lisa coś rzadkiego: nastawienie na walkę..."

- Wtedy, gdy pan Kaczyński był w ofensywie, widać było coś, co rzadko się zdarza u redaktora Lisa: wyraźne zachowania nastawione na walkę - mówi ekspert. - Naczelny "Wprost" był bardziej pochylony do przodu, mówił szybciej i głośniej, wielokrotnie powtarzał swoje pytania - wylicza.



Były jednak też takie momenty, gdy to dziennikarzowi udawało się zapędzić prezesa PiS w kozi róg. - Szczególnie w momentach, gdy Lis próbował rozszczelnić tę wyborczą maskę, twarz Kaczyńskiego wyraźnie pokazywała emocje, które prezes starał się kontrolować: złość, poczucie krzywdy, gotowość do walki - mówi Mellibruda. Była coś jeszcze. - Zawiść to za duże słowo, ale na pewno było to coś, co jest przeciwieństwem wybaczania - analizuje.



Kto wygrał? "To efekt ptaka Dodo"

Zdania na temat tego, kto "wygrał" w rozmowie są ostro podzielone. - To zależy, co będziemy przyjmować za kryterium wygranej - mówi Mellibruda - Można przyjąć intencje jednej ze stron. Tu te kryteria oceny sa inne. Panu Lisowi chodziło pewnie o pokazanie i obnażenie, panu Kaczyńskiemu chodziło o wygraną i pokazanie czyje na wierzchu.

- Lis miał strategię pokazywania innej niż fasadowa części zachowań prezesa. Gdy strategię udawało się realizować, Kaczyński sięgał do argumentów personalnych. Podczas rozmowy o młodych działaczkach PiS ze strony prezesa padł zarzut, że Lis nie wpuścił współpracowniczki Kaczyńskiego do studia. Szybko padła riposta. Dziennikarz przypomniał zasady, jakie obowiązują w programie - mówi psycholog.

- Były rzeczywiście takie momenty, gdy raz jedne, raz drugie kryterium zwyciężało - uważa ekspert - To taki efekt ptaka Dodo - stwierdził Mellibruda - Ptak Dodo to postać z "Alicji w krainie czarów". Gdy zwierzęta nie wiedziały co robić, ptak Dodo zaproponował, żeby wszystkie się ścigały. Pod koniec powiedział, że wszystkim należy się nagroda, bo wszyscy brali udział w wyścigu, a nie było powiedziane jakie jest kryterium wygranej - opowiadał.

"Kaczyński potrafi przyłożyć nawet tak wyrafinowanemu dziennikarzowi"

- Kaczyński pokazał, że potrafi nawet z tak wyrafinowanym dziennikarzem jak Tomasz Lis prowadzić dialog, przyłożyć mu i pokazać dominację - uważa ekspert.

- Lisowi także udało się pokazać, że pan Kaczyński kieruje się podobnymi schematami myślenia jak dawniej. Również, gdy mówił o swoim bracie w kontekście traktowania go przez innych. Lisowi udało się obnażyć tę część emocji, schowanych za maską kampanii wyborczej - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM