"SLD może być główną ofiarą wyborów" - Terlikowski dla TOKFM.pl

- Sojusz Lewicy Demokratycznej powinien zacząć się bać. Może stać się główną ofiarą wyborów - uważa Tomasz Terlikowski, naczelny Fronda.pl. - Po słabym wyniku będą musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jeszcze są potrzebni - dodaje.
Dzisiaj prasa opublikowała dwa sondaże przedwyborcze - GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej" oraz TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej". Według obydwu pracowni różnica między największymi partiami cały czas jest znacząca - PO wygrywa zdecydowanie z Prawem i Sprawiedliwością. Sam premier Donald Tusk zapowiada zaś w "GW", żePlatforma wygra te wybory.

- I mówi to za wcześnie - uważa Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny Fronda.pl. - W tej chwili jesteśmy w sytuacji, gdzie wybory wciąż się ważą. Moim zdaniem jest remis z lekkim wskazaniem na Prawo i Sprawiedliwość. Nie mówiłbym za wcześnie "hop", gdybym był prezesem Platformy Obywatelskiej - dodaje.

Terlikowski przypomina, że sondaże często przewartościowały PO.

Kto może się bać? SLD. I Tusk

Zdaniem Terlikowskiego wyniki wyborów mogą okazać się niebezpieczne przede wszystkim dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej - a to ze względu na partię Janusza Palikota. - Jeżeli do Sejmu wejdą SLD i Ruch Palikota, Sojusz będzie musiał szukać swojego miejsca. Spośród tych dwóch partii bardziej wiarygodny dla lewicowców wydaje się Ruch Palikota - podkreśla naczelny Fronda.pl. I podkreśla, że partia Janusza Palikota oparta jest tylko i wyłącznie na osobie lidera. Nie przekreśla to jednak jego szansy na zbudowanie sobie stałej pozycji na arenie politycznej.

- SLD powinno zacząć się bać - twierdzi Terlikowski. - Liderzy Sojuszu być może będą musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy są jeszcze potrzebni.

Platforma może przeżyć wstrząs

Zdaniem publicysty można też rozważać scenariusze powyborcze, w zależności od zwycięskiej partii. - Jeżeli wygra PiS, to sytuacja Platformy będzie zależała od tego, jak bardzo przegra i kto wejdzie do Sejmu - jeśli będzie to odpowiednio dużo zwolenników Grzegorza Schetyny, to nie można wykluczyć przewrotu - podziału PO i przyłączenia się części posłów do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością - uważa Terlikowski.

- Drugą możliwością jest oczywiście twarda opozycja na wzór tego, co robiła Platforma w latach 2005-2007 - kontynuuje redaktor Frondy. - To oznacza zmasowany ostrzał artyleryjski i - biorąc pod uwagę drugą falę kryzysu, która niedługo do nas dojdzie - wcześniejsze wybory.

A co, jeżeli PiS przegra? - Nic się nie dzieje. Nawet przy wygranej Platformy wynik partii Kaczyńskiego będzie lepszy niż poprzednim razem. Nie będzie więc powodu zmieniać prezesa. Może zaistnieją wewnątrzpartyjne rozgrywki, np. ktoś zostanie odsunięty, ale nie ma możliwości zmiany Jarosława Kaczyńskiego. Szczególnie, że nie widać na horyzoncie nikogo, kto by go mógł zastąpić - podsumowuje Terlikowski.

DOSTĘP PREMIUM