Tusk o "Merkelgate": "Kaczyński nie wygrał, a już rozpoczyna wojny"

- Jest różnica między mocnym, stabilnym rządem, a rządami ludzi agresywnych, którzy chcą być mocni, ale są skonfliktowani z całym światem - powiedział premier Donald Tusk, komentując fragment książki prezesa PiS "Polska naszych marzeń", dotyczące kanclerz Niemiec Angeli Merkel. - Różnice między mną a Jarosławem Kaczyńskim są wielkości konia. A koń, jaki jest, każdy widzi - podkreślił premier.
- Jarosław Kaczyński jeszcze zanim wygrał wybory, już rozpoczyna wojny - powiedział na konferencji prasowej premier Tusk. - Zanim wygrał wybory, już rozpoczyna wojny, na razie na słowa, z państwem, z którym dobra współpraca, jaką zagwarantowałem przez 4 lata, przynosiła korzyści, a nie szkody.

Kontrowersyjny wywiad: "Merkel wie, co ja chcę przez to powiedzieć"

W wywiadzie dla "Newsweeka Polska" dziennikarze tygodnika zapytali Kaczyńskiego m.in. o to, co napisał w swojej najnowszej książce: "Nie sądzę, żeby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności, nie będę jednak tego przeświadczenia rozwijał, zostawiam to politologom i historykom". Na pytanie, kto zrobił Merkel kanclerzem, Kaczyński odpowiedział: "Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy". Dziennikarze "Newsweeka" dopytywali: - Stasi, bezpieka z byłej NRD, chyba jej na czele rządu zjednoczonych Niemiec nie postawiła?" - Zostawmy tę sprawę - odparł Kaczyński.

Tusk: W Europie nie ma bardziej przyjaznego Polsce przywódcy od Merkel

- Jak PiS rządził, to Polska i tak mogła liczyć na pomoc ze strony Angeli Merkel. Dzisiaj w Europie bardziej przyjaznego przywódcy nie ma - podkreślił Tusk. - Polska potrzebuje pokoju i solidarności z sąsiadami. Każdy kto to wywraca, choć na razie tylko słowami, naraża polski interes na szwank. Mówił Tusk. - Polska potrzebuje dziś mocnej ręki, stabilności, przewidywalności, solidarności partnerów. Ja z różnych powodów uchodzi za profesjonalistę w relacjach polsko-niemieckich - pochwalił się Tusk. - Dobrze jest mieć przyjaznych sąsiadów. Każdy, kto prowadzi w PL firmę, wie, jakie znaczenie ma współpraca z sąsiadami jeśli chodzi o wymianę gospodarczą - dodał.

"Niech Kaczyński nie szafuje interesem Polski"

Zapytany, czy kontaktował się z kanclerz Angelą Merkel ws. kontrowersyjnych wypowiedzi szefa PiS, Tusk odparł, że gdyby miał rozmawiać z liderami europejskimi na temat każdej kontrowersyjnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, "to od rana wisiałby na telefonie". - Apelowałbym do Jarosława Kaczyńskiego, by nie szafował interesem Polski tak, jak to robi w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że nie będzie z tego jakichś przykrych dla Polski konsekwencji.

Szef PiS znów o Niemcach. "Z jakiej pan jest redakcji"

To nie jedyne w ostatnich dniach słowa prezesa PiS odnoszące się do Niemiec. Kiedy dziennikarz TVN Jakub Sobieniowski zapytał Jarosława Kaczyńskiego, czy Angela Merkel jest tak nieprzyjaznym Polsce politykiem, że zasługuje, by mówić o niej "wiem, ale nie powiem", usłyszał w odpowiedzi: "jestem zmuszony zapytać pana, z jakiej pan jest redakcji: polskiej czy niemieckiej". - Zapewniam pana, że gdyby pani Merkel zechciałaby w jakiejś swojej książce coś napisać o mnie, to niemieccy dziennikarze by o to nie pytali. Dobrze być polskim dziennikarzem. Polskim dziennikarzem, panie redaktorze - dodał Kaczyński.

Niemiecka prasa: Gdy Kaczyński chce wygrać wybory, sięga po pomoc do Niemiec"

Na reakcję niemieckiej prasy nie trzeba było długo czekać. "Gdy Jarosław Kaczyński, narodowo-konserwatywny były premier Polski, chce wygrać wybory, chętnie sięga po pomoc z Niemiec. W 2005 roku, gdy razem z bratem bliźniakiem po raz pierwszy szykował się do objęcia władzy, pomógł mu Wehrmacht" - napisała "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Kaczyński sugeruje, że Merkel doszła do władzy dzięki Stasi " - pisze "Die Welt". Słowa szefa PiS skomentował też jego były podwładny, obecnie eurodeputowany PJN Michał Kamiński. - Kaczyński jednym wywiadem "rozwalił" strategię przedwyborczą PiS - powiedział Kamiński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM