Ekspert od mowy ciała o debacie: "Sikorski miażdżył Napieralskiego. Najlepszy Kowal"

- Było widać, że to nie tyle debata, ale, jak się mówi w języku menedżerskim, odprawa na poziome n-1. N-1 to jest poziom top-menedżerów, którzy raportują bezpośrednio do szefa. Mieliśmy okazję zobaczyć jak dwóch n-1 - Radosław Sikorski (PO) i Jolanta Fedak (PSL) - zdominowali tę rozmowę - tak Leszek Mellibruda, psycholog biznesu i ekspert od mowy ciała, komentuje dzisiejszą debatę w TVN24.
- To było widać w sposobie w jakim politycy siedzieli w studiu. Koalicjanci pracowali na plecach. Natomiast prezesi: Paweł Kowal z PJN i Grzegorz Napieralski z SLD, na łokciach. Prezesi byli do przodu, chcieli coś przekazać. Natomiast koalicjanci opierali się mocno na plecach, wiedząc, że mają ''mocne plecy'' - opisuje ekspert.

''Sikorski miażdżył Napieralskiego wzrokiem''

- Szczególnie na samym początku, kiedy Napieralski dość aktywnie atakował Sikorskiego, minister miażdżył go spojrzeniem. Te spojrzenia miały wyrażać potępienie, dezaprobatę, niezgodę - opisuje Mellibruda.

Dodaje, że zdziwiło go, że Sikorski używa takich sloganowych, ulicznych zwrotów, jak: ''proszę sobie nie wycierać ust osobami z rządu''. - Rzadko teraz osoby wykształcone i na takich stanowiskach, w języku dyskusji używają takich zwrotów - mówi Mellibruda.

''Napieralski zbyt miły, by wygrać''

- Napieralski był napastliwy, a nie agresywny. To jest pewna drobna różnica. Pozytywna napastliwość była wtedy, gdy pytał Sikorskiego o ceny chleba i parówek. To stary chwyt w dyskusjach wyborczych. Nie tylko z Polski rodem. Dziwię się, że złapał Sikorskiego, że on nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie - podkreśla ekspert.

Mellibruda dodaje, że Napieralski nie umiał wykorzystać niewiedzy ministra. - Postrzegam to jako pewną figurę retoryczną, w której Napieralski wygrał z Sikorskim. Jednak nie potrafił sobie poradzić z tą wygraną, bo nie potrafił postawić ''kropki nad i'' - komentuje.

Według psychologa, zawiniło łagodne usposobienie lidera SLD. - Postawa Napieralskiego w jego mimice i pół uśmiechniętej twarzy buduje wizerunek naduprzejmości. Dzisiaj Napieralski nie był tak bardzo naduprzejmy. Ale zasada, że pokazuje wszędzie, jaki jest miły i sympatyczny, spowodowała, że nawet w sytuacji, gdy miał wygraną w garści, nie umiał z tego skorzystać - zaznacza.

"Zamaskowana agresja Fedak"

Jak nasz ekspert ocenił przedstawicielkę PSL? - W jej przypadku miałem wrażenie, że została wyrwana do odpowiedzi, bo w ogóle nie korespondowała ze spotkaniem - mówi Mellibruda. - Miałem wrażenie, że Jolanta Fedak dostała telefon i przybiegła: miała reprezentować partię, bo taka była jej funkcja. Jej wypowiedzi charakteryzowała zamaskowana agresja. Mówiła np. "nie ma pan zielonego pojęcia o emeryturach" i w ten sposób zwracała się do prezesa Kowala - podkreśla ekspert.

''Najlepszy Kowal, najczęściej się uśmiechał''

- Mnie pan Kowal najbardziej podobał się z całej tej czwórki, ponieważ pokazywał coś, co jest rzadkie w rozmowach i debatach politycznych. Pokazywał pewne ciepło, zdystansowanie oraz akcent na własną indywidualność, czyli odmienność - mówi Mellibruda. - Dwukrotnie powtarzał, że zna wszystkich z pozycji politycznych i ministerialnych, ale chce być inny. Wskazywał, że jego ambicją jest bycie innym - dodaje.

Jednym z atutów lidera PJN był jego uśmiech. - Pan Kowal najczęściej się uśmiechał, przez co okazywał sympatię. Jako jedyny ukazał osobiste doświadczenia ze szpitalem, służbą zdrowia w związku z chorobą syna, który miał zapalenie płuc. Z psychologicznego punktu widzenia, to było najbardziej nośne wystąpienie i aż żal, że ma tak niskie poparcie - komentuje ekspert.

''Liderzy nie muszą się tłumaczyć''

- Pierwszy sygnał, jaki został przekazany odbiorcom, to to, że tak naprawdę liderzy z niejasnych przyczyn się nie pojawili - komentuje Leszek Mellibruda. Według niego, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

- To jest taki komunikat między wierszami - że jak ktoś jest szefem, to nie trzeba go usprawiedliwiać. Dla mnie to było niepokojące. Trzeba pamiętać, że takie debaty są formą modelowania zachowań top-menadżerów w wielu organizacjach i korporacjach. Często nieświadomie szefowie i ich zastępcy przyjmują takie zachowanie, które pokazuje dominację, brak demokracji - tłumaczy Leszek Mellibruda.

Jak dodaje, w amerykańskich stacjach zastępcy muszą tłumaczyć, dlaczego ich liderów nie ma. A w debacie w TVN24 tego nie było, pomimo pytań Grzegorza Napieralskiego do Radosława Sikorskiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM