?Koniec SLD. Będzie wojna światopoglądowa"

- SLD jest skończone - prognozuje w rozmowie z TOKFM.pl Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny Fronda.pl. - Grzegorz Napieralski przegrał swoją szansę, część polityków Sojuszu odpłynie do PO, a elektorat do Palikota - dodaje.
Według wstępnych danych Państwowej Komisji Wyborczej, we wczorajszych wyborach SLD popiera zaledwie 8,25 proc. wyborców. Sojusz zdobędzie prawdopodobnie 27 mandatów w Sejmie i żadnego w Senacie. Grzegorz Napieralski już zapowiedział, że zamierza w przyspieszonym terminie zwołać kongres SLD, na którym ma dojść do rozliczeń. On sam nie będzie ubiegał się o reelekcję na szefa SLD.

- SLD jest skończone - wieszczy z kolei w rozmowie z TOKFM.pl Tomasz Terlikowski, naczelny Fronda.pl. - Część polityków skłaniających się do europejskiej lewicowości w sposób naturalny wyląduje na lewym skrzydle PO, a część elektoratu nowej lewicy przejdzie do Ruchu Palikota. Oczywiście jeżeli ten się nie posypie - dodaje publicysta.

Jego zdaniem Ruch Palikota będzie w Sejmie gwarantował, że sprawy, którymi interesuje się wspomniany elektorat, będą podnoszone otwarcie i bez obaw. - Sojusz tego nie gwarantował. Mówił o tych sprawach tylko przed wyborami i też nie jednym głosem. SLD przestaje być jakoś potrzebne. I liderzy partii mają tego świadomość - podkreśla Terlikowski.

Kto będzie kolejnym szefem Sojuszu? - Najbardziej narzucającą się postacią jest Ryszard Kalisz. Ale on jest blisko porozumienia się z PO - podkreśla dziennikarz. - Następny szef SLD będzie syndykiem masy upadłościowej po Sojuszu i będzie się zastanawiał co z tym zrobić. Politycy tej partii w kadencji będą szykowali sobie pontony i tratwy ratunkowe w różnych kierunkach - uważa szef Fronda.pl.

"Zaczyna się wojna światopoglądowa"

Zdaniem Terlikowskiego czeka nas teraz wojna światopoglądowa. - To, że Palikot wszedł do parlamentu oznacza, że będzie silny światopoglądowy spór. Ten spór zresztą jest głównym paliwem partii Palikota. Ludzie nie głosowali na niego z powodu gospodarki, lecz właśnie z powodu silnego impulsu antyklerykalnego i silnego zapotrzebowania na propozycje rewolucji obyczajowej. Jeśli szef RP chce to poparcie utrzymać, to musi o tych sprawach mówić.

Gdzie leży więc obawa? - W związku z tym, że Platforma jest w sprawach podnoszonych przez Palikota bardziej konserwatywna, ale miękka, to sam Palikot może doprowadzić do kompromisów, które będą zmieniać obecny system prawny. Na to dla odmiany nie mogą zgodzić się konserwatyści. W tym sensie czeka nas wojna światopoglądowa. Oczywiście nie oznacza to wyjścia na ulice - zaznacza Terlikowski. Ale: - Palikot będzie używał ostrego języka. Ale ten sam ostry język pojawi się z drugiej strony.

DOSTĘP PREMIUM