Posłowie od Palikota: pierwszy poseł gej, pierwsza posłanka transseksualistka

Według wstępnych wyników wyborów parlamentarnych 40 foteli na sali plenarnej Sejmu zajmą przedstawiciele nowej siły politycznej: Ruchu Palikota. Oprócz lidera ugrupowania, żaden z nich wcześniej nie zasiadał w ławach poselskich. O części z nich ciężko nawet znaleźć bardziej szczegółowe informacje w Internecie, ale o kilkorgu z nich zdążyliśmy już usłyszeć.
Nie licząc Janusza Palikota, jedną z najbardziej rozpoznawanych osób, które wejdą do sejmu z list Ruchu z pewnością jest Robert Biedroń. Jest on jednym z twórców Kampanii Przeciwko Homofobii, kandydował w Gdyni i będzie pierwszym posłem, który otwarcie deklaruje, że jest homoseksualistą. Wszystko wskazuje też na to, że z drugiego miejsca w Warszawie mandat dostanie również Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.



Jednak większą uwagę - w tym nawet zagranicznych mediów - przykuła pierwsza transseksualna posłanka, która wejdzie do sejmu z krakowskiej listy ruchu Palikota. Chodzi o Annę Grodzką, która wcześniej była Ryszardem Grodzkim.

57-letnia Grodzka jest prezeską Fundacji Trans-Fuzja, która pomaga osobom transpłciowym. Sama przeszła, będąc już dojrzałym mężczyzną i ojcem dorosłego syna, operację zmiany płci w klinice w Bangkoku, o czym opowiada film dokumentalny "Trans-akcja". W wyborach zdobyła w sumie ponad 19 tys. głosów.

Już w czasie kampanii sporo kontrowersji wywołała też kandydatura innego przyszłego posła: redaktora naczelnego antyklerykalnego tygodnika "Fakty i Mity" Romana Kotlińskiego. - Pojawiały się głosy, że to były ksiądz, który robi karierę plując na swoje byłe środowisko, że zatrudnił mordercę księdza Popiełuszki, więc jest skreślony. Tymczasem według wstępnych wyników otrzymał ponad 17 tysięcy głosów, czyli to też chyba o czymś świadczy - mówi rzeczniczka prasowa Ruchu Małgorzata Prokop-Paczkowska. Kotliński wejdzie do sejmu z łódzkiej listy Ruchu. - Czyli kontrowersje czasami się opłacają, trzeba jasno wyrażać swoje poglądy - dodaje.

Warto zaznaczyć, że Kotliński nie jest jedynym dziennikarzem z list Ruchu Palikota, którzy dostał mandat. W Katowicach wywalczył go również wicenaczelny 'NIE' Andrzej Rozenek.

W tym miejscu jednak "znane nazwiska" się praktycznie kończą. Pozostałe osoby, to w większości polityczni debiutanci. Głównie lokalni przedsiębiorcy, którzy dostali miejsca na listach, bo zaangażowali się w tworzenie struktur partii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM