Miller szefem SLD, Czarzasty sekretarzem generalnym?

- Włodzimierz Czarzasty jest zachwycony klęską Grzegorza Napieralskiego, poczuł jego krew. nam dzwoni dzwonek alarmowy, u niego grzmi dzwon chwały! - mówi "Gazecie Wyborczej" znajomy Czarzastego. Według informatorów "GW", przewodniczący stowarzyszenia Ordynacka szykuje się do przejęcia władzy w Sojuszu.
- Czarzasty od poniedziałku wydzwania po ludziach, mówi, że to dobrze, że Napieralski dostał w d***, i że teraz trzeba się wziąć do pracy - mówi rozmówca gazety. Jego zdaniem, Czarzasty zamierza przejąć władzę w Sojuszu wykorzystując Leszka Millera, który "aparatowi ciągle kojarzy się z najświetniejszymi czasami SLD".

W wywiadzie dla "Super Expressu" Czarzasty mówił: "(...) trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Zrobić analizę, ruszyć w Polskę i spotykać z ludźmi. Wziąć ze sobą dużo rozumu, zapasową wątrobę i odbudowywać struktury". - Czarzasty chce uciułać Millerowi głosy. Pojedzie w tzw. teren, będzie chodził od drzwi do drzwi działaczy z wytworną butelką pod pachą i gębą pełną obietnic. Potrafi być czarujący - tłumaczy informator "GW".

Włodzimierz Czarzasty chce, by na styczniowym kongresie partii Leszek Miller został wybrany przewodniczącym. A on sam, jako autor planu, sekretarzem generalnym. - To przyjaźń dwóch zabójców, łatwo się dogadają - komentuje były partyjny kolega obu panów.

Cały artykuł przeczytasz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM