"Jeżeli Kaczyński wyrzuci Ziobrę, to ten pójdzie na całość" - prof. Kik dla TOKFM.pl

- Walka o Prawo i Sprawiedliwość jeszcze się nie zaczęła. Na razie Ziobro sprawdził tylko, czy sytuacja jest nadal kontrolowana przez Kaczyńskiego - mówi w rozmowie z TOKFM.pl politolog prof. Kazimierz Kik. Dodaje: - "Ziobryści" byli odsunięci od kampanii i dzięki temu mają legitymację do rozliczenia z niej.
- Przyszłość w PiS należy do "ziobrystów". Są po prostu jakościowo bezdyskusyjnie lepsi od ludzi Kaczyńskiego. To ludzie młodzi i inteligentni, dodatkowo funkcjonujący indywidualnie - uważa prof. Kik. Jego zdaniem na razie jednak sam Ziobro bada pole, na którym może się poruszać. - Ofensywa jest ze strony Ziobry i jego sojuszników, a obrona po stronie Kaczyńskiego - uważa politolog.

"PiS bez atutów"

Według Kika epoka Prawa i Sprawiedliwości minęła. - PiS nie ma już swoich najlepszych atutów, czyli: nowości, jaką był w 2001 roku, wiarygodności i Lecha Kaczyńskiego. Dużym atutem było też to, że PiS składał się z indywidualności, które grały razem. A teraz? Nie ma nowości - jest kompromitacja rządami 2005-2007, nie ma autorytetu w postaci Lecha Kaczyńskiego, no i nie ma jedności w obozie PiS - poza partią jest chociażby PJN złożony z najlepszych działaczy epoki wyborów prezydenckich, odsunięci od współdecydowania są też ludzie Polski XXI, pomimo że wrócili na łono Prawa i Sprawiedliwości.

Dodatkowo - zdaniem profesora - w samej partii Jarosława Kaczyńskiego ma prawo pojawić się frustracja. - W Prawie i Sprawiedliwości nakręcono aspiracje na zwycięstwo. Więc istnieje pewien niedosyt, a niedosyt jest matką frustracji. Ta z kolei jest gruntem dla niepokojów - uważa Kik.

Impas?

- Ziobro nadal ma w Sejmie swoich zwolenników. Kaczyński zaś jest człowiekiem, który działa bez pardonu i nie odpuści Ziobrze. Sam jest w sytuacji, w której nigdy nie był - jedyne, co ma w życiu to partia i to jego jedyny przyczółek obecności w polityce - podkreśla politolog.

Jego zdaniem na razie kwestia konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości się wyciszy. - Kaczyński w tej chwili jest najsłabszy, bo jest świeżo po klęsce i nie będzie sprawdzał siły swojego oddziaływania na warunkach narzuconych przez Ziobrę. Natomiast Ziobro jest w lepszej sytuacji, ale nadal pod dominacją Kaczyńskiego w partii - będzie więc przygotowywał się na dłuższą walkę. Na razie sprawdził tylko, że sytuacja jest nadal kontrolowana przez Kaczyńskiego - zauważa.

- Gdyby zaś Kaczyński wyrzucił Ziobrę z PiS, to ten drugi pójdzie na całość - stworzy partię i będzie wyłuskiwał posłów z partii Kaczyńskiego. Z czasem punkt ciężkości układu sił przenosiłby się na Ziobrę, bo Kaczyński nacechowany jest piętnem klęski, jest stary, a to Ziobro ma Kościół. Oczywiście ten Rydzyka. Obie strony więc już się okopały i będzie to walka na wyniszczenie w ramach partii.

Ale istnieje jeszcze jedna możliwość. - Kaczyński może zdecydować się na chirurgiczne cięcie, poświęci tych kilkunastu posłów na zasadzie: odciąć nogę, żeby ratować cały organizm.

"Jeżeli Ziobro będzie kandydował do PE..."

- Jeżeli Ziobro będzie ponownie kandydował do Parlamentu Europejskiego, to będzie znaczyło, że się poddał - podsumowuje politolog. - Jest młody i ma dużo czasu, ale jest coś takiego jak "rdzewienie autorytetów" - jeżeli nie oliwi się ich w ciągłej obecności na scenie politycznej, to się ginie. Sam Ziobro zresztą częściej jest w polskim parlamencie, niż w tym unijnym. On tam się czuje jak na seminariach nie swojego promotora.

DOSTĘP PREMIUM